Reprezentacja Polski przegrała wczoraj swoje niezwykle ważne spotkanie z Czechami 0:1, przez co pożegnała się z turniejem. Kadrowicze wiedzą, że nie sprostali zadaniu, ale zapewniają, że dali z siebie wszystko.

Marcin Wasilewski zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo zawiedzeni muszą być teraz kibice, ale twierdzi, że zawodnicy czują jeszcze większy żal.
– Po meczu z Czechami ciężko będzie dojść do siebie. Po raz kolejny nie sprostaliśmy wielkiemu turniejowi. To boli najbardziej. Zdajemy sobie sprawę, że wszystko leżało w naszych nogach, a losy awansu były uzależnione tylko od nas. Niestety, nie udało się wygrać. Wiemy, jak wielkie jest rozczarowanie kibiców, choć myślę, że nasze jest jeszcze większe. Po zakończeniu spotkania przez półtorej godziny rozmawialiśmy o tym w szatni. Uważam jednak, że nawet jeśli zabrakło nam umiejętności, to na pewno nie zabrakło serducha. Wydaje mi się, że kibice to widzieli.
Bardzo zmieszany po spotkaniu był także Rafał Murawski, który nawet nie był w stanie opisać swych odczuć. – Rozgoryczenie jest bardzo duże. Tak naprawdę nie wiemy, co myśleć i co powiedzieć. Nie dociera do nas to, co się stało. W pierwszej połowie mieliśmy swoje sytuacje do zdobycia gola, ale wiadomo, co się dzieje, jak się ich nie wykorzystuje…










