Po krótkiej przerwie na boiska wracają uczestnicy piłkarskiego Asian Cup. We wtorkowe popołudnie na katarskich obiektach w ramach 1/2 finału do rywalizacji staną Korea Południowa z Japonią oraz Uzbekistan z Australią. Tym samym wyłonieni zostaną finaliści 15. edycji Pucharu Azji.
Korea Południowa kontra Japonia
Pierwszym pojedynkiem, który de facto odbędzie się na stadionie Al-Gharafa w Doha, będzie rywalizacja drużyn, które przed turniejem były przez wielu fachowców typowane do ostatecznego triumfu w rozgrywkach. Zarówno Korea Południowa, jak i Japonia mają wielkie ambicje, by do swoich krajów przywieźć zwycięski puchar. Oba zespoły posiadają sporo argumentów boiskowych, które na pewno około godziny 14.30 czasu polskiego zostaną wyciągnięte na światło dzienne.

Po stronie „Samurai Blue” jest przede wszystkim osoba Shinji Kagawy. Jak ważnym ogniwem w talii selekcjonera Alberto Zaccheroniego jest Japończyk, może świadczyć obecna postawa Borussii Dortmund. Bez swojego najlepszego napastnika zawodnicy z Westfalii nie zdołali pokonać outsidera Bundesligi, Stuttgartu. Drużyna z Kraju Kwitnącej Wiśni jak dotąd w czterech spotkaniach podczas rozgrywek tylko raz zremisowała, wygrywając trzy spotkania. Na tarczy w pojedynkach z Japonią musiały schodzić Syria, Arabia Saudyjska oraz Katar. Dorobek bramkowy Japonii jest także imponujący, mianowicie 11 goli zdobytych i tylko cztery stracone. Zawodnicy, na których kibice powinni spoglądać ze szczególną uwagą, to, poza doskonale znanymi w Europie Keisuke Hondą oraz Shinjim Kagawą, także Ryoichi Maeda oraz Shinji Okazaki. Piłkarze ci mieli okazje zabłysnąć już podczas turnieju, niewykluczone, iż uda im się to ponownie. A kto wie, może i mecz półfinałowy wykreuje nową gwiazdę?
W Korei Południowej, jak dotąd, nastroje są również sielankowe. Podopieczni Kwang-Rae Cho odprawili z kwitkiem Iran, Indie oraz Bahrajn, dzieląc się zdobyczą punktową tylko z Australią. Ich dorobek bramkowy to pięć goli na plus. Koo Ja-Cheol i Ji Dong-Won to natomiast napastnicy najczęściej wpisujący się na listę strzelców po stronie „Tygrysów Azji”. Czy to wystarczy, by Koreańczycy nawiązali do lat chwały, czyli do roku 1956 i 1960, gdy okazali się zwycięzcami turnieju? Być może tak. Różnica polega na tym, iż wtedy wygrywali po rozegraniu tzw. turnieju finałowego. Po dodatkowych trzech spotkaniach okazali się najlepszą drużyną w tabeli. W Katarze, jak wiadomo, jest rozgrywana faza pucharowa, która najwyraźniej do tej pory Koreańczykom nie pasowała.
„Białe Wilki” kontra „Socceros”
Drugi półfinał to z kolei rywalizacja Uzbekistanu i Australii. Spotkanie to odbędzie się na Khalifa International Stadium. Ci pierwsi zrobili niebywałą furorę na azjatyckim turnieju, eliminując dość nieoczekiwanie Chiny. Wygrywając dwa spotkania w grupie A i jedno remisując, podopieczni Wadima Abramowa z siedmioma oczkami w swoim dorobku awansowali z pierwszego miejsca do ćwierćfinału. Tam po niezwykle zaciętej rywalizacji, po bramkach Ulugbeka Bakajewa pokonali Jordanię. Apetyt, jak wiadomo, rośnie w miarę jedzenia, więc nic dziwnego, iż teraz Uzbecy chcą awansować do finału i wygrać. Z tym, że na ich drodze stanęła przeszkoda, która, nie ma co się oszukiwać, będzie do tej pory najcięższą w tych rozgrywkach.










