Bardzo mało czasu pozostało trenerowi Manchesteru City, Roberto Manciniemu, na pozyskanie Samira Nasriego z Arsenalu Londyn. Jeśli do środy nie uda kupić Francuza, co jest bardzo prawdopodobne, to jego transfer trzeba będzie sobie darować. Wszystko przez możliwość wystąpienia Nasriego w rewanżowym spotkaniu LM z Udinese.
W środowym meczu eliminacji do fazy grupowej Ligi Mistrzów zmierzą się ekipy Udinese i Arsenalu. Wobec ogromnych braków kadrowych na początku sezonu jest bardzo prawdopodobne, że Arsene Wenger będzie zmuszony sięgnąć po Samira Nasriego, który nie pojawił się na boisku w pierwszym spotkaniu, wygranym przez „Kanonierów” 1:0. Sam szkoleniowiec po sobotniej ligowej porażce z Liverpoolem powiedział, że Nasri może pojawić się w wyjściowej jedenastce przeciwko Udinese. Ciężko stwierdzić, ile jest w tym prawdy, a ile prób wywarcia presji na włodarzach „The Citizens”.
Występ pomocnika byłby katastrofą dla Manchesteru City, który od maja nie może porozumieć się z zespołem z północnego Londynu. Roberto Mancini w dzisiejszej wypowiedzi dla BBC powiedział, że ma nadzieję, że wszystkie szczegóły transferu Nasriego uda się ustalić w 24, a maksymalnie 48 godzin.
Przypomnijmy, że przepisy nie pozwalają piłkarzowi na reprezentowanie dwóch różnych klubów w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów w jednym sezonie. Jednak, jak jeszcze w niedzielę podkreślał Wenger, transfer Nasriego jest daleki od realizacji, a sam piłkarz został bardzo dobrze przyjęty przez kibiców na Emirates, którzy brawami nagradzali niemal każdą jego akcję przeciwko Liverpoolowi. Zupełnie inaczej było jednak w spotkaniu pierwszej kolejki w Newcastle, kiedy to Francuz, mimo iż nawet nie pojawił się na boisku, w trakcie rozgrzewki był niemiłosiernie wygwizdywany przez przyjezdnych. W barwach Arsenalu 24-letni pomocnik wystąpił dotychczas łącznie w 125 meczach, w których zdobył 27 bramek.










