Najważniejszy mecz sezonu dla łódzkich kibiców. Dla piłkarzy teoretycznie zwykły ligowy pojedynek. Ale tylko teoretycznie. Spotkania derbowe mają zupełnie inny ciężar gatunkowy i zawodnicy zdają sobie z tego sprawę. W poniedziałek, 17 października, na stadionie im. Ludwika Sobolewskiego rozegrane zostaną 61. derby Łodzi. Mecz, który interesuje wszystkich kibiców polskiej ekstraklasy, niezależnie od sympatii klubowych.
Rzut okiem na historię
Historia spotkań Widzewa i ŁKS-u Łódź ma swój początek w roku 1948. Wtedy właśnie te dwie drużyny po raz pierwszy rywalizowały ze sobą w derbowym meczu. Pierwsze starcie zdecydowanie wygrał ŁKS, który rozgromił rywali zza miedzy aż 6:2. Mało tego, w rundzie rewanżowej „Rycerze Wiosny” zlali widzewiaków jeszcze mocniej, bo 6:1. Jak się później okazało, były to dla nich miłe złego początki, bo po 60 derbowych spotkaniach bilans łódzkiej rywalizacji jest znacznie korzystniejszy dla „Czerwono-biało-czerwonych”, którzy wygrali aż 27 meczów, a tylko 11 przegrali. Aż 22 razy padł remis.

Jeżeli chodzi o te spotkania, które zakończyły się podziałem punktów, to chyba najbardziej pamiętne było to z października 2007 roku. Na stadionie Widzewa obie drużyny zaprezentowały tak mizerny poziom, że do dziś niektórzy kibice wspominają ten mecz jako najgorsze derby w historii.
Ostatnie, rozegrane na zapleczu ekstraklasy, derby to efektowne zwycięstwo Widzewa 4:1. Nie dość, że rozmiary zwycięstwa były dość okazałe, to jeszcze była to wiktoria na stadionie rywala.
Teraźniejszość
W obecnym sezonie lepiej spisują się piłkarze Widzewa. Aż do dziewiątej kolejki podopieczni Radosława Mroczkowskiego nie zaznali porażki. Dopiero Ruch Chorzów w poprzedniej serii spotkań znalazł sposób na piłkarzy czterokrotnego mistrza Polski.
Gorzej sezon zaczął ŁKS. „Rycerze Wiosny” początek tegorocznych rozgrywek mieli po prostu fatalny. Zresztą, o tym, że zespołowi nie szło najlepiej, świadczy fakt, że przy alei Unii doszło już do zmiany szkoleniowca. A właściwie to dwóch, bo już po pierwszej kolejce ze stanowiska trenera ŁKS-u zrezygnował Andrzej Pyrdoł, którego zastąpił jego asystent Dariusz Bratkowski. On też długo nie utrzymał posady i jego miejsce zajął Michał Probierz. Była to wiadomość nieco sensacyjna, bo przecież Probierz wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do Widzewa, którego był przecież zawodnikiem i trenerem.
Trzeba jednak przyznać, że pod wodzą byłego szkoleniowca Jagiellonii piłkarze ŁKS-u odżyli. Ich gra wygląda coraz lepiej, a w ostatniej kolejce wygrali na własnym stadionie z Podbeskidziem 2:1. Wszyscy w klubie podkreślają, że czas działa na korzyść „Rycerzy Wiosny”.













