W przedostatniej, 37. kolejce Premier League będziemy świadkami zaciętej rywalizacji pomiędzy kilkoma zespołami. To właśnie w tej kolejce mogą rozstrzygnąć się losy mistrzostwa czy awansu do europejskich pucharów. Nie zabraknie też poświęcenia i emocji w spotkaniach zespołów zagrożonych degradacją. Hitem kolejki będzie spotkanie Liverpoolu i Tottenhamu.

W sobotę rozegrane zostaną cztery spotkania. Wszystkie z nich rozpoczną się o 13:45. Na Bloomfield Road Blackpool podejmie Bolton Wanderers. Dla beniaminka będzie to niepowtarzalna sytuacja, żeby przedłużyć marzenia o pozostaniu w Premiership. Zespół prowadzony przez Iana Hollowaya znajduje się obecnie na 18. pozycji i krąży nad nim widmo relegacji. Biorąc pod uwagę, że ostatni mecz sezonu zagra z Manchesterem United, spotkanie u siebie z Boltonem musi potraktować arcypoważnie. Szanse na uniknięcie degradacji jeszcze są, ale żeby ją wykorzystać, „Mandarynki” muszą pokonać u siebie drużynę Owena Coyle’a. W nieco lepszej sytuacji znajduje się drugi beniaminek – West Bromwich Albion. Piłkarzom Roya Hodgsona spadek z ligi już nie grozi i w sobotę podejmą na The Hawthorns Everton. W innym spotkaniu na Stadium of Light przyjedzie zespół Micka McCarthy’ego, który znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. „Wilki”, podobnie jak Blackpool, będą za wszelką cenę chciały ugrać komplet punktów. Jest to niezbędny warunek, jeśli dalej marzą o tym, by utrzymać się w lidze. Sunderland zajmuje bezpieczną 12. lokatę i czeka na gości, którzy w tym sezonie tylko dwukrotnie zwyciężali na boisku przeciwnika.
Również o 13:45 rozpocznie się mecz Manchesteru United. „Czerwone Diabły”, po arcyważnym zwycięstwie nad Chelsea w ubiegłej kolejce, pojadą na Ewood Park, by tam przypieczętować zdobycie mistrzostwa. By tego dokonać, podopiecznym sir Aleksa Fergusona potrzebny jest jeden punkt, na którego zdobycie mają okazję w meczach z Blackburn i Blackpool tydzień później. Zadanie wygląda na jedno z najłatwiejszych, biorąc pod uwagę wyniki ostatnich spotkań United z Schalke czy Chelsea Londyn. W zgoła odmiennej sytuacji są piłkarze Steve’a Keana, którzy zajmują obecnie 15. lokatę i od strefy spadkowej dzielą ich zaledwie trzy oczka. Menadżer Blackburn zapowiedział, że jego podopieczni nie odpuszczą i postarają się, aby gracze Manchesteru odłożyli świętowanie zdobycia mistrzowskiego tytułu na ostatnią kolejkę. Dla „Czerwonych Diabłów” będzie priorytetem, aby z Ewood Park wywieźć co najmniej jeden punkt i móc cieszyć się legendarnego 19. mistrzostwa Anglii na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek.












