Manchester to miasto, które pod wieloma względami ustępuje Londynowi, ale ludzie z północy na pewno mają przewagę z jednego powodu. Chociaż klubów piłkarskich mają w Premier League mniej, to właśnie duet z Cottonopolis rządzi ostatnimi czasy w lidze. Jutro o 14:30 rozpocznie się prywatna bitwa między nimi. Od 13:00 zapraszamy na relację live z derbów Manchesteru.
Rywalizacja trwająca ponad 130 lat zaczęła się jeszcze w czasach, gdy nie wiedziano, czym są radio, telewizja czy samochód, a obydwa zespoły nazywały się całkiem inaczej. Zdarzyło się już, że legenda United, Denis Law, swoim golem w barwach… City zesłała MU do drugiej ligi. Lata panowania sir Aleksa Fergusona to niesamowita dominacja zespołu z Old Trafford, który przez pierwsze 20 lat przegrał z lokalnym rywalem zaledwie cztery razy.

Najnowsza historia należy już za to do „Obywateli”. Zeszły sezon to po prostu upokorzenie graczy United na ich stadionie 6:1, a później było niesamowite pięć minut, dwa gole z QPR i dosłownie wyszarpanie tytułu „Diabłom”, gdy podnosiły już one puchar. Najbliżsi sąsiedzi sprawili chyba największy zawód Fergusonowi podczas jego pracy na Old Trafford, a szkoleniowiec przeżył ich już przecież też wiele. Te dwa zespoły wprowadziły rywalizację sportową i dawkę emocji z tym związaną na, jak by to powiedział Mateusz Borek, „jakiś zupełnie inny poziom”.
W tym sezonie miało być inaczej. Zbroiła się przede wszystkim Chelsea, która rzeczywiście na początku odjechała reszcie stawki. Listopad przyniósł jednak powrót do statusu quo i ostatnio wydaje się, że po raz kolejny będzie to wyścig tylko dwóch koni. Na razie nie ma co przesądzać, bo londyńczycy, choć mają jedno spotkanie rozegrane więcej, do MU tracą siedem punktów, a do MC zaledwie cztery. Mimo wszystko główni kandydaci do tytułu to ci, którzy dzisiaj ze sobą zagrają.
Na pewno „The Citizens” nie są już tylko hałaśliwymi sąsiadami, jak nazwał ich rok temu Ferguson. Szkot mówi, że „oni teraz głośno krzyczą”, przez co rozumieć można chyba to, iż uważa lokalnego rywala za naprawdę poważnego przeciwnika i kandydata do tytułu. To jednak tylko go cieszy: – To wspaniałe. Jesteśmy stworzeni do podejmowania wyzwań. Mam szczęście, że podczas mojej kariery tutaj brałem udział we wspaniałych rozgrywkach, grając przeciwko zespołom, takim jak: Liverpool, Arsenal, Chelsea czy teraz City. Nie ma nudnych momentów. Nie uciekamy od wyzwań.
Tyle jednak, jeśli chodzi o uprzejmości, bo Szkot postanowił podgrzać atmosferę. Po pierwsze, w niezwykle subtelny sposób wyśmiał niepowodzenia rywali w Lidze Mistrzów: – Po drugie, stwierdził, że gdyby United dostawało tyle samo rzutów karnych co City w meczach u siebie, to „zostałby przeciwko temu złożony wniosek do Izby Gmin”. Rzeczywiście, zawodnicy City od początku sezonu 2010/2011 dostali u siebie 20 „jedenastek”, podczas gdy piłkarze MU 13, a to przecież o tych drugich mówi się jako o tych, którym sędziowie pomagają najbardziej.










