Co prawda nie gra Ekstraklasa, lecz spragnieni polskiej piłki mogą liczyć dziś i jutro na sporą dawkę emocji, czas bowiem rozpocząć rozgrywki w ramach 1/8 Pucharu Polski. Do walki wkraczają najlepsi, a hit szykuje się w Krakowie, gdzie Wisła podejmie Górnika Zabrze, którego to prowadzi były szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Henryk Kasperczak.
W środę po kilku latach Henryk Kasperczak ponownie zasiądzie na ławce rezerwowych na stadionie Wisły przy ulicy Reymonta w Krakowie. Tym razem szkoleniowiec będzie chciał pokonać zespół „Białej Gwiazdy” w spotkaniu 1/8 finału Remes Pucharu Polski, albowiem od ponad miesiąca pracuje w Górniku Zabrze, z którym w ostatniej kolejce odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo.
– W Krakowie nie mamy nic do stracenia. Mogę zapewnić, że będziemy walczyć dzielnie o zwycięstwo, Wisła jest drużyną z dobrym wizerunkiem na polskich boiskach, gra dobrze. Nie wiadomo do końca tak naprawdę, w jakim składzie wystąpią. Będzie myśleć tak jak my, czyli o tym, jak przejść do następnej rundy. Czeka nas interesujące spotkanie. Ostatnie ligowe zwycięstwo z ŁKS-em poprawiło morale zespołu, chcemy iść za ciosem – mówi Kasperczak.
Ruch Chorzów we wtorek wyjeżdża do Opola, by zmierzyć się z pierwszoligową Odrą Opole w 1/8 finału Remes Pucharu Polski. Dla „Niebieskich” cel jest jeden – pewne zwycięstwo w regulaminowych 90 minutach.
– Tak się składa, ze grałem przeciwko Odrze Opole. Było to jeszcze, gdy występowałem w GKS Bełchatów. Spotkaliśmy się w Remes Pucharze Polski i, co najgorsze, moja drużyna przegrała 1:0. Z tego, co wiem, to Odra jest bardzo groźnym przeciwnikiem w meczach u siebie. Natomiast my jesteśmy drużyną z Ekstraklasy, gramy naprawdę fajną piłkę, tak że jedziemy do Opola tylko po zwycięstwo. To będzie dla nas sprawdzian mentalny. Do tej potyczki musimy podejść bardzo skoncentrowani i jeśli zagramy na 100 procent naszych możliwości, to na pewno wygramy. Nie odpuścimy tego spotkania. Chcemy znaleźć się w kolejnej rundzie Remes Pucharu Polski – zapowiada obrońca Ruchu Chorzów, Rafał Grodzicki.
– Uważam, że Kmita będzie trudnym przeciwnikiem dla nas. Ten zespół gra fizycznie, toteż z takimi rywalami zazwyczaj się ciężko gra. Występują w I lidze, gdzie, mam wrażenie, iż jest jeszcze więcej takich boiskowych „tytanów” – ocenił wtorkowego rywala Polonii Warszawa w 1/8 finału Remes Pucharu Polski pomocnik stołecznego klubu, Radosław Majewski.
– Chcemy ten mecz wygrać i awansować do kolejnej rundy. W tej fazie Remes Pucharu Polski pozostały drużyny, które za cel obrały sobie zwycięstwo w tych rozgrywkach. Mecz z Nielbą wygraliśmy szczęśliwie, po małych męczarniach. Myślę, że Kmita może być podobnym przeciwnikiem o trochę wyższym poziomie gry. Będzie to ciężki mecz, przez który nie możemy przejść spacerkiem – przekonuje reprezentacyjny pomocnik.
Tym meczem żyje cała Opalenica. Tamtejszy trzecioligowy KS Remes Premień w środę podejmie KGHM Zagłębie Lubin w meczu 1/8 finału Remes Pucharu Polski. – To dla nas duże wydarzenie – mówi napastnik drużyny, Łukasz Rewers.
– To pierwsze nasze tak ważne spotkanie – ekscytuje się Rewers. Właśnie po jego bramce Promień pokonał miesiąc temu Zagłębie Sosnowiec i awansował do tej fazy rozgrywek. Napastnik trzecioligowca zapewnia, że i tym razem on i jego zespół nie zawiedzie. – Myślę, że nie damy plamy. Zaszliśmy już bardzo daleko. Nie sądzimy, abyśmy mieli duże szanse na zwycięstwo, ale chcemy powalczyć – powiedział.










