Człowiek, który od zera, po ukończeniu technikum optycznego, doszedł do grubych milionów w biznesie. Człowiek, którego pasją była i jest piłka nożna. To właśnie te części składowe – pieniądze i futbol – często lubią się łączyć w funkcję prezesa, właściciela klubu piłkarskiego. Niestety, jak wiemy z własnego podwórka – z różnymi skutkami. Do czego może doprowadzić kontrowersyjna prezesura naszego rodaka w FC Nantes? Ostatnie wydarzenia z udziałem pseudokibiców podczas sobotniego meczu z Toulouse FC nie napawają optymizmem.
Krótka biografia
„Polak sukcesu na obczyźnie” – tak należałoby określić jego działalność biznesową we Francji, do której wyemigrował w latach 70. Waldemar Kita założył w 1986 roku firmę Cornéal, specjalizującą się w produkcji sprzętu okulistycznego i ortopedycznego. 20 lat później, w roku 2006, sprzedaje ją za bagatela 180 mln euro amerykańskiej firmie farmaceutycznej Allergan. W samym sporcie nie wiodło mu się jednak tak dobrze, w latach 1998-2001 zalicza epizod jako prezes szwajcarskiego klubu Lausanne Sports, który rok po odejściu Kity popadł w bankructwo i spadł o kilka szczebli rozgrywkowych niżej. Strona szwajcarska podkreślała spore zasługi swojego byłego zarządcy przy tej degradacji, z czym Kita rzecz jasna się nie zgadzał.
Polski biznesmen powrócił do świata piłki wraz z kupnem FC Nantes w sierpniu 2007 roku. Udziały w klubie ośmiokrotnych mistrzów Francji zakupił za 10 mln euro. Kwota ta, jak się okazało, była mniejsza niż możliwość kupna krakowskiej Wisły, której zakup Kita również sondował u prezesa Cupiała. Patrząc obiektywnie, zespół „Kanarków” jest średniakiem Ligue1, nie nawiązuje od czasów nowej prezesury w żaden sposób do dawnych sukcesów. Bardziej jest klubem, który balansuje na krawędzi spadku i utrzymania się w najwyższej klasie rozgrywkowej we Francji.
Co ciekawe, Polak w 2014 roku został wybrany na „Najlepszego zarządzającego we francuskiej piłce nożnej 2014” przez prestiżowy magazyn „France Football”. Mimo to niemal przez całe dziesięć lat rządów Kity kibice „Kanarków” domagają się jego ustąpienia ze stanowiska sternika FC Nantes. Permanentna krytyka ma swoje podstawy w sposobie zarządzania klubem, który jest kontrowersyjny i niestandardowy jak na warunki zachodnie.
Problematyczna prezesura
Pod względem sposobu zarządzania klubem Waldemar Kita bardzo przypomina świetnie nam znanego Józefa Wojciechowskiego, byłego właściciela Polonii Warszawa. Obaj postrzegają klub piłkarski jako przedsiębiorstwo, w którym panują autorytarne zasady, nie występuje podział i autonomia kompetencji. Kita znany jest również z rządów twardej ręki, często zwalnia trenerów, miesza się do ich pracy, stara się wpływać na ustalanie składu. Ponadto nie przejmuje się protestami kibiców, ma przeświadczenie o własnej nieomylności, jest człowiekiem impulsywnym, jak sobie coś postanowi, trudno zmusić go do zmiany zdania.
Tadeusz Fogiel, świetnie znający realia francuskiej piłki, zauważa także drugą stronę medalu, o realiach pracy Kity wypowiada się tak:
A w Nantes od początku miał ciężko. To nie jest przyjazny teren dla kogoś z zewnątrz. Nic dziwnego, że od pierwszych chwil nie zyskał przychylności lokalnych władz. Poza tym Kita chciał rządzić w klubie po swojemu.











