W pierwszym meczu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze zremisował u siebie z Widzewem Łódź 1:1. Prowadzenie gospodarzom dał na początku drugiej połowy Aleksander Kwiek, a po rzucie karnym do wyrównania doprowadził Łukasz Broź.
W pierwszej połowie spotkania bramki nie padły. Lepiej prezentowała się drużyna gości, lecz łodzianie strzelali bardzo niecelnie. W światło bramki nie mogli trafić między innymi Łukasz Broź i Dudu Paraiba. Kilka razy z dystansu strzelał również Krzysztof Ostrowski, ale żadne z uderzeń nie zmusiło nawet do interwencji golkipera Górnika, Łukasza Skorupskiego. Gospodarze rzadko znajdowali się pod bramką rywala, a ich akcje najczęściej kończyły się nieudanymi dośrodkowaniami. Szkoleniowiec zabrzan, Adam Nawałka, był wyraźnie niezadowolony z gry swoich podopiecznych. Trener Widzewa, Radosław Mroczkowski, już w 34. minucie musiał dokonać pierwszej roszady w składzie swojego zespołu, kontuzji doznał bowiem Dudu.

Górnik znakomicie rozpoczął drugą część spotkania. Już kilkadziesiąt sekund po przerwie gospodarze wyszli na prowadzenie. Stało się tak za sprawą Aleksandra Kwieka, który ładnym strzałem z około dwudziestu metrów pokonał Macieja Mielcarza. Kilka chwil później dobrą okazję do wyrównania zmarnował wprowadzony na początku drugiej połowy Princewill Okachi. Nigeryjczyk znalazł się z piłką w polu karnym, ale uderzył nieczysto i futbolówka powędrowała obok bramki.
W 70. minucie spotkania sędzia podyktował rzut karny dla Widzewa po faulu Michaela Bembena na Broziu. „Jedenastkę” na gola zamienił sam poszkodowany, doprowadzając tym samym do remisu. Niewiele brakowało, a trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Widzew wyszedłby na prowadzenie. W pole karne dośrodkował Adrian Budka, gdzie strzał głową zdołał oddać Przemysław Oziębała, trafił jednak jedynie w poprzeczkę. Po dość wyrównanym meczu w Zabrzu Górnik podzielił się punktami z Widzewem.











