Legia Warszawa oprócz tego, że postanowiła znieść obowiązek posiadania kart kibica, przygotowała również nietypowy program lojalnościowy dla swoich fanów. Najbardziej zaangażowani mogą liczyć na naprawdę bardzo wyszukane nagrody, jak np. uczestniczenie w prezentacji taktyki pierwszej drużyny. Kontrowersji sam projekt też wzbudza jednak sporo.
„Legiony”, bo tak nazywa się nowy projekt Legii, ma zachęcić kibiców do częstszego odwiedzania stadionu przy Łazienkowskiej. Sam pomysł jest bardzo ciekawy, a nagrody naprawdę zachęcające do udziału. Można się jednak w nim doszukać kilku naprawdę niepokojących aspektów. Zacznijmy jednak od początku.
Idea programu opiera się na wynagradzaniu kibiców za obecność na meczach. Cały pomysł ma niejako związek ze zbliżającym się stuleciem klubu.
– Program lojalnościowy dla kibiców Legii ma nagrodzić tych, którzy są z drużyną najczęściej: tych, dla których zimowy mecz Pucharu Polski czy pierwsza runda eliminacji w rozgrywkach europejskich są tak samo ważne jak decydujące spotkania rundy mistrzowskiej. Naszym celem jest, by dać tym ludziom wspomnienia na całe życie, nagrodzić ich w sposób, którego nie da się kupić, zbliżyć do klubu, pokazać go od kuchni i podziękować za wsparcie – tłumaczy prezes Legii Bogusław Leśnodorski.
Program jest skierowany do wszystkich, którzy posiadają lub wyrobią sobie kartę kibica. Nie jest już ona konieczna do wejścia na mecz przy Łazienkowskiej, ale żeby wziąć udział w projekcie, trzeba ją mieć. Zasady są proste. Logujemy się do programu „Legiony”, który nalicza nam punkty za każdy mecz. Liczba punktów określa naszą rangę, która upoważnia nas do odebrania określonych nagród:
Pułkownicy (karnet, wszystkie mecze u siebie w sezonie):
1. Spacer po dachu stadionu z przewodnikiem.
2. Udział w prezentacji strategii i taktyki zespołu organizowanej przez trenera pierwszego zespołu i członków kadry szkoleniowej.
3. Noc na stadionie – wejście w nocy na stadion z iluminacją świetlną i oprawą muzyczną.
4. Wyprowadzanie przez dziecko uczestnika piłkarzy na mecz.
5. Obecność w tunelu przed meczem, możliwość przybicia piątek z piłkarzami przed meczem, gdy wychodzą z szatni.
Podpułkownicy (karnet, 21 meczów w sezonie):
6. Udział w prezentacji strategii i taktyki zespołu organizowanej przez trenera pierwszego zespołu i członków kadry szkoleniowej.
7. Obejrzenie rozgrzewki przedmeczowej z poziomu płyty boiska.
8. Obejrzenie otwartego treningu Legii z przewodnikiem.
9. Obejrzenie meczu ze stanowiska prasowego, udział w konferencji prasowej z możliwością zadania pytania.
10. Akredytacja fotograficzna na mecz Legii – możliwość robienia zdjęć z poziomu murawy.
Majorzy:
11. Gościnny tekst na legia.com.
12. Zdjęcie z wybranym piłkarzem.
13. Zamówienie swojego – i znajomych – zdjęcia robionego z poziomu murawy.
Chorąży:
14. Autograf piłkarza na przedmiocie dostarczonym przez uczestnika programu.
Starsi żołnierze:
15. Zwiedzanie stadionu i strefy sportowej z przewodnikiem.
Szeregowi:
16. Ranga użytkownika wyświetlana w komentarzach do artykułów na legia.com.
Nagrody dla (nie)każdego
Do tego momentu wszystko prezentuje się pięknie, ale baza kibiców Legii liczy obecnie ponad 300 tysięcy osób. Już wiadomo, że nie każdy będzie mógł skorzystać z nagród. Podany zostanie limit uprawnionych do wzięcia udziału (odebrania nagrody) osób, a zapisy odbędą się na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy.
(fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Drugą sprawą, która budzi wątpliwości, jest fakt, iż dzięki temu systemowi możliwość dostania się na stadion, a nawet do szatni mają zwykli kibole, którzy nie zawsze są pokojowo nastawieni do chociażby niektórych piłkarzy. A że takie przypadki się zdarzały już w przeszłości, to raczej jest się nad czym zastanawiać. Wszyscy pamiętają słynne plucie na piłkarzy Legii po meczu z Ruchem w 2011 roku, a później uderzenie Jakuba Rzeźniczaka przez jednego z kiboli Legii. Wtedy wystarczyło przeskoczyć barierkę i dostać się na murawę. Teraz takie osoby będą mogły dostać się do piłkarzy oficjalnie, na dodatek w nagrodę, na przykład pod pretekstem przybicia piątki piłkarzom w tunelu czy też jako akredytowany dziennikarz foto. Taki scenariusz raczej nie napawa optymizmem.
Wiadomo, że klub zrobi wszystko, aby tych najbardziej znanych kiboli nie niektóre wydarzenia nie wpuścić. Zasady są jednak proste. Kto pierwszy, ten lepszy. Zawsze zresztą może też znaleźć się ktoś, kto będzie chciał po prostu „zabłysnąć” w towarzystwie, żeby przypodobać się kolegom. Z takich akcji Legia będzie wtedy musiała się grubo tłumaczyć. Oczywiście jej tego nie życzymy, bo inicjatywa jest naprawdę ciekawa, ale w naszych polskich warunkach może zostać naprawdę różnie przyjęta.
Zapisy na udział w proponowanych przez klub wydarzeniach odbywał się będzie po zakończeniu sezonu, ponieważ wtedy naliczone będą ostatecznie rangi. Każdy uczestnik może wybrać w sezonie jedną nagrodę. Naliczanie punktów za obecność na stadionie oraz zdobywanych rang zaczyna się od aktualnego sezonu – każdy, kto był w nim na meczu Legii, ma już swój stopień. Kibole odwiedzający Łazienkowską regularnie na pewno są już więc wysoko postawieni.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Legia Warszawa oprócz tego, że postanowiła znieść obowiązek posiadania kart kibica, przygotowała również nietypowy program lojalnościowy dla swoich fanów. Najbardziej zaangażowani mogą liczyć na naprawdę bardzo wyszukane nagrody, jak np. uczestniczenie w prezentacji taktyki pierwszej drużyny. Kontrowersji sam projekt też wzbudza jednak sporo.
„Legiony”, bo tak nazywa się nowy projekt Legii, ma zachęcić kibiców do częstszego odwiedzania stadionu przy Łazienkowskiej. Sam pomysł jest bardzo ciekawy, a nagrody naprawdę zachęcające do udziału. Można się jednak w nim doszukać kilku naprawdę niepokojących aspektów. Zacznijmy jednak od początku.
Idea programu opiera się na wynagradzaniu kibiców za obecność na meczach. Cały pomysł ma niejako związek ze zbliżającym się stuleciem klubu.
– Program lojalnościowy dla kibiców Legii ma nagrodzić tych, którzy są z drużyną najczęściej: tych, dla których zimowy mecz Pucharu Polski czy pierwsza runda eliminacji w rozgrywkach europejskich są tak samo ważne jak decydujące spotkania rundy mistrzowskiej. Naszym celem jest, by dać tym ludziom wspomnienia na całe życie, nagrodzić ich w sposób, którego nie da się kupić, zbliżyć do klubu, pokazać go od kuchni i podziękować za wsparcie – tłumaczy prezes Legii Bogusław Leśnodorski.
Program jest skierowany do wszystkich, którzy posiadają lub wyrobią sobie kartę kibica. Nie jest już ona konieczna do wejścia na mecz przy Łazienkowskiej, ale żeby wziąć udział w projekcie, trzeba ją mieć. Zasady są proste. Logujemy się do programu „Legiony”, który nalicza nam punkty za każdy mecz. Liczba punktów określa naszą rangę, która upoważnia nas do odebrania określonych nagród:
Pułkownicy (karnet, wszystkie mecze u siebie w sezonie):
1. Spacer po dachu stadionu z przewodnikiem.
2. Udział w prezentacji strategii i taktyki zespołu organizowanej przez trenera pierwszego zespołu i członków kadry szkoleniowej.
3. Noc na stadionie – wejście w nocy na stadion z iluminacją świetlną i oprawą muzyczną.
4. Wyprowadzanie przez dziecko uczestnika piłkarzy na mecz.
5. Obecność w tunelu przed meczem, możliwość przybicia piątek z piłkarzami przed meczem, gdy wychodzą z szatni.
Podpułkownicy (karnet, 21 meczów w sezonie):
6. Udział w prezentacji strategii i taktyki zespołu organizowanej przez trenera pierwszego zespołu i członków kadry szkoleniowej.
7. Obejrzenie rozgrzewki przedmeczowej z poziomu płyty boiska.
8. Obejrzenie otwartego treningu Legii z przewodnikiem.
9. Obejrzenie meczu ze stanowiska prasowego, udział w konferencji prasowej z możliwością zadania pytania.
10. Akredytacja fotograficzna na mecz Legii – możliwość robienia zdjęć z poziomu murawy.
Majorzy:
11. Gościnny tekst na legia.com.
12. Zdjęcie z wybranym piłkarzem.
13. Zamówienie swojego – i znajomych – zdjęcia robionego z poziomu murawy.
Chorąży:
14. Autograf piłkarza na przedmiocie dostarczonym przez uczestnika programu.
Starsi żołnierze:
15. Zwiedzanie stadionu i strefy sportowej z przewodnikiem.
Szeregowi:
16. Ranga użytkownika wyświetlana w komentarzach do artykułów na legia.com.
Nagrody dla (nie)każdego
Do tego momentu wszystko prezentuje się pięknie, ale baza kibiców Legii liczy obecnie ponad 300 tysięcy osób. Już wiadomo, że nie każdy będzie mógł skorzystać z nagród. Podany zostanie limit uprawnionych do wzięcia udziału (odebrania nagrody) osób, a zapisy odbędą się na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy.
(fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Drugą sprawą, która budzi wątpliwości, jest fakt, iż dzięki temu systemowi możliwość dostania się na stadion, a nawet do szatni mają zwykli kibole, którzy nie zawsze są pokojowo nastawieni do chociażby niektórych piłkarzy. A że takie przypadki się zdarzały już w przeszłości, to raczej jest się nad czym zastanawiać. Wszyscy pamiętają słynne plucie na piłkarzy Legii po meczu z Ruchem w 2011 roku, a później uderzenie Jakuba Rzeźniczaka przez jednego z kiboli Legii. Wtedy wystarczyło przeskoczyć barierkę i dostać się na murawę. Teraz takie osoby będą mogły dostać się do piłkarzy oficjalnie, na dodatek w nagrodę, na przykład pod pretekstem przybicia piątki piłkarzom w tunelu czy też jako akredytowany dziennikarz foto. Taki scenariusz raczej nie napawa optymizmem.
Wiadomo, że klub zrobi wszystko, aby tych najbardziej znanych kiboli nie niektóre wydarzenia nie wpuścić. Zasady są jednak proste. Kto pierwszy, ten lepszy. Zawsze zresztą może też znaleźć się ktoś, kto będzie chciał po prostu „zabłysnąć” w towarzystwie, żeby przypodobać się kolegom. Z takich akcji Legia będzie wtedy musiała się grubo tłumaczyć. Oczywiście jej tego nie życzymy, bo inicjatywa jest naprawdę ciekawa, ale w naszych polskich warunkach może zostać naprawdę różnie przyjęta.
Zapisy na udział w proponowanych przez klub wydarzeniach odbywał się będzie po zakończeniu sezonu, ponieważ wtedy naliczone będą ostatecznie rangi. Każdy uczestnik może wybrać w sezonie jedną nagrodę. Naliczanie punktów za obecność na stadionie oraz zdobywanych rang zaczyna się od aktualnego sezonu – każdy, kto był w nim na meczu Legii, ma już swój stopień. Kibole odwiedzający Łazienkowską regularnie na pewno są już więc wysoko postawieni.