Coraz częściej organizacje z najwyższych lig walczą o kulturę słowa na trybunach. Przepisy co rusz są zaostrzane, a ukarani bezpośrednio zostają konkretni kibice.
W Hiszpanii po ostatnim dramacie przed meczem z Atletico zaczęto grozić palcem kibicom na każdym kroku. Hiszpańscy fani, jeśli już wybierają się na stadion, muszą liczyć się ze słowami. Prasa na Półwyspie Iberyjskim co rusz informuje o karach nakładanych na kibiców za niestosowne przyśpiewki. Najgłośniej jest oczywiście o kibicach Realu Madryt i Barcelony.
Szum medialny na ten temat rozkręcił się po meczu Realu Madryt z Celtą Vigo w rundzie zimowej. Z trybun można było usłyszeć przyśpiewki: Messi subnormal (Messi nienormalny) czy Puta Catalunya (Katalonia to ku***). LFP postanowiło ukarać Real grzywną, a sam klub na podstawie nagrań z monitoringu zatrzymał 17 kibiców, którzy zostali ukarani zakazem stadionowym. Klub zaznaczył jednak, że na każdym stadionie takie incydenty się zdarzają, więc LFP powinno konsekwentnie karać wszystkich za takie wybryki.
Na kolejne tego typu afery długo czekać nie trzeba było. Podczas meczu Barcelony z Levante kibice wykrzykiwali Cristiano es un borracho (Cristiano to pijak), odnosząc się do ostatniej imprezy urodzinowej Portugalczyka. LFP przesłała materiały wideo z odpowiednim raportem do Komitetu Rozgrywek i Komisji Przeciwko Przemocy, która po ich analizie poprosiła klub o pomoc w zidentyfikowaniu osób i odpowiednim ich ukaraniu.
W Hiszpanii w związku z często powtarzającym się, jak chyba zresztą w większości klubów, takimi sytuacjami wprowadzono nowe przepisy. Od 15 grudnia 2014 roku za obraźliwe przyśpiewki klub może zostać ukarany nawet zamknięciem sektorów. Ponadto Komisja Przeciw Przemocy na niedawnym posiedzeniu ustaliła różne propozycje kar za wybryki kibiców na meczach. Przykłady? Za rozklejanie nazistowskich nalepek podczas meczu Realu z Deportivo kibic został ukarany grzywną w wysokości 3500 euro i zakazem stadionowym na pół roku.
Kary za nieodpowiednie zachowania kibiców szykują się również dla fanów Sevilli, którzy obrażali podczas jednego z meczów kluby Atletico Madryt i Betis. Hiszpania nie jest jednak jedynym krajem, który postanowił ostro zabrać się za wyeliminowanie takich wybryków wśród kibiców. Ostatnią głośną sprawą było zachowanie fanów West Hamu, którzy śpiewali niestosowne przyśpiewki w… pociągu, którym zmierzali na mecz z Tottenhamem.












