Z każdą kolejną serią spotkań w Bundeslidze robi się coraz ciekawiej. W najbliższej kolejce czeka nas wreszcie pierwszy od początku tego sezonu prawdziwy hit. Ale po kolei…
Minihit kolejki
4. kolejka rozpocznie się od niespodziewanego starcia na czele tabeli, bo kto by przewidział, że Norymberga, a już zwłaszcza Eintracht Frankfurt tak udanie rozpoczną sezon. Obie drużyny w ostatniej serii odniosły minimalne zwycięstwa. Ci pierwsi nad Borussią M’Gladbach 3:2, a ci drudzy w takim samym stosunku nad Hamburger SV. Zwłaszcza postawa piłkarzy z Frankfurtu musi robić wrażenie. Trzy mecze, komplet punktów, bilans bramkowy 9:3 – takie liczby imponują. Armin Veh posiada bardzo zrównoważony, młody zespół, w którym od początku sezonu wyróżniają się Kevin Trapp, Bastian Oczipka, Sebastian Rode i Jung, Pirmin Schwegler, Stefan Aigner czy Takashi Inui. Bardzo agresywne nastawienie od 1. do 90. minuty tych plus kilku doświadczonych piłkarzy powoduje zamęt w obronach przeciwników. Jak długo taka taktyka będzie skuteczna? Czas pokaże. Z kolei sukces podopiecznych Dietera Heckinga opiera się na trzech detalach/filarach, a są nimi: dyscyplina taktyczna i środkowi defensorzy Tim Klose-Per Nilsson oraz Hiroshi Kiyotake. Ten ostatni był bohaterem ostatniej kolejki, kiedy strzelił bramkę i zaliczył dwie asysty. Czy powtórzy swój wyczyn także na EasyCredit? Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie Japończycy w Bundeslidze czują się jak ryby w wodzie, tak że jest to bardzo możliwe. Ale nie zapominajmy, że także goście mają w swoich szeregach piłkarza z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Emocjonująca sobota

Z kolei hit kolejki z prawdziwego zdarzenia czeka nas w sobotnie popołudnie, kiedy to Schalke 04 Gelsenkirchen gościć będzie Bayern Monachium. Spodziewamy się bardzo zaciętego i emocjonującego widowiska. A to chociażby dlatego, że oba zespoły bardzo udanie rozpoczęły rozgrywki. W ostatniej serii „Bawarczycy” pewnie pokonali FSV Mainz 3:1, a „Königsblauen” beniaminka, Greuther Fürth, 2:0. Jedni i drudzy od zwycięstwa rozpoczęli także zmagania w Lidze Mistrzów. Bayern pokonał Valencię 2:1, a Schalke w takim samym stosunku Olympiakos. Na dodatek w obu zespołach aż iskrzy od gwiazd. Gości straszyć ma przede wszystkim Klaas-Jan Huntelaar, który co prawda nie wykorzystał rzutu karnego w Pireusie, ale i tak strzelił jedną z bramek. Huub Stevens może liczyć też na młodych zdolnych: Lewisa Holtby’ego oraz Juliana Draxlera (przed tygodniem zdobył gola kolejki). Środek pola zabezpieczać ma sprowadzony z Mönchengladbach Roman Neustader. Jeśli do tego dodamy dobrze radzących sobie w powietrzu Kyriakosa Papadopoulosa i Benedikta Howedesa, na Veltins Arena może być ciekawie. Na papierze jednak lepiej wygląda Bayern. Na razie wydaje się, że w najlepszej formie w barwach monachijczyków są nie sprowadzeni latem Mario Mandzukić (nie wykorzystał rzutu karnego z Valencią) i Javi Martinez, ale obyci już w klubie Toni Kroos i Bastian Schweinsteiger. Kluczem do powstrzymania Bayernu jest wyłączenie z gry tej dwójki, która napędza większość ataków wicemistrza Niemiec. Jeśli ta sztuka gospodarzom się uda, a do tego Arjen Robben i Franck Ribery nie będą mieć swojego dnia, kibice Schalke nie powinni drżeć o wynik.








