Sezon w Premier League powoli dobiega końca, coraz wyraźniej można wskazać zespoły, które będą musiały pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową w Anglii. Dzisiaj porażki poniosły drużyny Queens Park Rangers i Blackburn Rovers, a punkty stracił również ostatni w lidze Wolverhampton.
Walczący o utrzymanie (czy aby wciąż walczący?) Wolverhampton Wanderers na Stadium of Light z pewnością nie występował jako faworyt. Widać to było również w grze „Wilków”. Goście nie mieli zbyt wielu okazji do zdobycia bramki. W pierwszej połowie podopieczni Martina O’Neilla wręcz zamknęli rywali na ich połowie, ale ani Sessegnon, ani Gardner nie potrafili pokonać Hennesseya.

W drugiej części spotkania goście zaczęli dochodzić do głosu, a swoje sytuacje mieli m.in. Karl Henry czy Sylvan Ebanks-Blake. Na 15 minut przed końcem spotkania znakomitą szansę zmarnował również wprowadzony chwilę wcześniej Matt Jarvis. W miarę upływu czasu do głosu ponownie zaczęli dochodzić gospodarze, którzy nie chcieli podziału punktów z rywalem zajmującym ostatnie miejsce w lidze. Ambitne „Wilki” wciąż jednak próbowały objąć prowadzenie, a w dobrej sytuacji w 88. minucie znalazł się Edwards. Zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, który minął jednak słupek bramki z niewłaściwej strony. Żadnej z drużyn nie udało się jednak zdobyć bramki, a mecz zakończył się wynikiem 0:0.
Nieco inaczej przebiegało spotkanie pomiędzy West Bromwich Albion a Queens Park Rangers. Drużyna prowadzona przez Roya Hodgsona ma bezpieczną przewagę nad zespołami ze strefy spadkowej, ale to Rangers w ostatnim czasie byli na fali wznoszącej – pokonali m.in. wychodzący z kryzysu Arsenal czy znakomicie spisujące się Swansea. Można było się spodziewać, że goście powalczą na The Hawthorns o pełną pulę, ale gospodarze szybko wybili im z głowy ten cel. Już w ósmej minucie spotkania wynik mógł otworzyć Peter Odemwingie, ale po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła słupek bramki Kenny’ego. Kilkanaście minut później futbolówka zatrzepotała już w siatce golkipera Rangers – przepięknym uderzeniem z dystansu popisał się Graham Dorrans, dając swojemu zespołowi prowadzenie.

W drugiej połowie Roy Hodgson został zmuszony do dokonania zmiany – Marc-Antoine Fortune doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu kontynuowanie gry. W jego miejsce pojawił się Shane Long. Goście z Londynu za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę, która dałaby im jakże cenny w kontekście walki o utrzymanie w lidze punkt. Kto wie, może by im się to udało, gdyby nie fakt, że wielokrotnie ich piłkarze byli łapani na pozycjach spalonych. Do końca spotkania bramki już nie padły, a QPR nadal musi walczyć o każdy punkt w lidze.












