Po wczorajszym sparingu Lecha Poznań z zespołem z Ratyzbony sztab szkoleniowy „Kolejorza” poznał już kilka odpowiedzi na nurtujące pytania. A jednym z nich był to dotyczące Lovrenciscsa sprawdzanego na pozycji napastnika.

Mariusz Rumak nie miał wątpliwości, że transfer Węgra wzmocni rywalizację zespołu nie tylko na skrzydle, ale i na szpicy. – Lovrenciscs będzie dla nas przydatny na obu tych pozycjach. Uważam, że jego jakość na każdej z nich jest równie wysoka. Dzięki jego uniwersalności możemy także łatwiej zmieniać ustawienie podczas gry, a to również jest bardzo ważne.
O odpowiedniej pozycji myślano również w przypadku Bereszyńskiego, który potwierdził, że świetnie radzi sobie w ataku, strzelając ekipie z 2. Bundesligi bramkę. – Ja już jako trener zespołów juniorskich bardziej widziałem Bartka na pozycji napastnika niż skrzydłowego i to zdanie podtrzymuję nadal. Uważam że, w ustawieniu 4-4-2 jest on zdecydowanie bardziej przydatny z przodu niż z boku.
Wątpliwości pozostają jeszcze w przypadku Ratajczaka, który może być naturalnym zastępcą dla Henriqueza. Czy Rumak postawi na młodego defensora? – Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero po zakończeniu obozu. Jeżeli jednak uznam, że Ratajczak będzie miał okazję do tego, by zagrać choć w pięciu czy sześciu spotkaniach, to na pewno zdecyduję się na pozostawienie go w zespole.











