Wielka Wojna z lat 1914-1918 zebrała żniwo ponad dziesięciu milionów rannych i zabitych. Mogłoby się wydawać, że w świecie, w którym wystrzały z karabinów słychać częściej niż ćwierkanie ptaków, nie ma miejsca na piłkę nożną. Tymczasem futbol ze swoją magiczną siłą wpisaną w istotę tego sportu odegrał podczas tragicznego konfliktu pewną rolę. Postanowiliśmy zerknąć na czas wszechobecnej śmierci i cierpienia przez pryzmat tego, co raduje ludzi na całym świecie – piłki nożnej. Zapraszamy na krótką lekcję historii – o najpiękniejszym ze sportów podczas I wojny światowej.
Piłkarski Batalion
Kiedy w Europie padły pierwsze wystrzały, profesjonalne kluby piłkarskie w Wielkiej Brytanii stwierdziły, że w tak dramatycznej chwili warto podtrzymywać obywateli na duchu. W związku z tym rozgrywki piłkarskie powinny być kontynuowane, by ludzie na co dzień czytający o bólu i mękach mogli przez chwilę zapomnieć o trwającym piekle i przypomnieć sobie spokojne życie, udając się na stadion. Z czasem zaczęły się pojawiać głosy oburzenia. Spora część Brytyjczyków miała wątpliwości, czy sprawiedliwe jest, że pewna grupa młodych, zdolnych do walki chłopców kopie sobie piłkę, podczas gdy ich rówieśnicy po drugiej stronie kanału La Manche kopią, ale kolejne kilometry okopów na linii frontu. Sam Artur Conan Doyle stwierdził, że skoro piłkarze mają w sobie niespożyte siły, to „powinno się im pozwolić służyć krajowi i maszerować na polach walki.”
Po wpływem nacisków społeczeństwa w grudniu 1914 roku narodził się 17. Batalion, zwany też Piłkarskim Batalionem. Oprócz piłkarzy wstępowali do niego także sędziowie oraz kibice. Wyjątkowa piłkarska jednostka walczyła głównie we Francji. Sportowcy – żołnierze z 17. Batalionu – przelali swoją krew w największych starciach I wojny światowej, m.in. w bitwie nad Sommą. Podczas Wielkiej Wojny zginęło ponad tysiąc ochotników z Piłkarskiego Batalionu, z czego 462 osoby poległy w bitwie pod miastem Arras… W czerwcu 1915 roku uformowano 23. Batalion, który ochrzczono mianem Drugiego Batalionu Piłkarskiego. Dowodził nim Alan Haig-Brown, który przed wojną był skrzydłowym występującej w najwyższej klasie rozgrywkowej drużyny Clapton Orient.

Ekipie z Leyton warto poświęcić oddzielny akapit. Piłkarze klubu, który dziś znany jest pod nazwą Leyton Orient, wykonali niesamowity gest miłości do swojego kraju. Aż czterdziestu jeden członków drużyny i sztabu trenerskiego postanowiło oddać się sprawie ojczyzny i zaciągnąć do armii. Niestety, trzech zawodników Orientu poległo na placu boju. Wśród nich znalazł się Richard McFadden, który w barwach klubu wystąpił w 137 spotkaniach i zdobył 66 goli. Dla szkockiego napastnika poświęcenie dla drugiego człowieka nie było czymś nowym. Przed wojną Szkot uratował życie tonącemu chłopcu, a także mężczyźnie, którego wyciągnął z płonącego budynku. McFadden zmarł w wyniku ran odniesionych w bitwie nad Sommą. Miał 27 lat…












