O 16:00 wrota do Euro 2012 zostały częściowo otwarte. Miliony kibiców przez 30 dni będą mogły walczyć o możliwość uczestnictwa w tym wielkim święcie. Każdy z nas do końca marca może ubiegać się o wejściówki na mecze mistrzostw Europy, jednak tylko nieliczni dostąpią przywileju, jakim jest dopingowanie swoich ulubieńców prosto z trybuny stadionu.
W Centrum Nauki Kopernik w Warszawie prezydent UEFA Michel Platini w towarzystwie prezesa PZPN Grzegorza Lato oraz ambasadorów Euro 2012 Andrzeja Szarmacha i Zbigniewa Bońka oficjalnie uruchomił proces sprzedaży biletów.

– Większość wniosków pochodzi z Polski i Ukrainy i jestem z tego bardzo zadowolony, gdyż to pokazuje, że ludzie z krajów gospodarzy bardzo mocno interesują się tym wydarzeniem – powiedział prezydent UEFA.
Andrzej Szarmach i Zbigniew Boniek, wykorzystując obecność mediów, chcieli rozreklamować Polskę jako kraj, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Zwłaszcza reklama zrobiona przez „Zibiego” może sprawić, że za kilkanaście miesięcy zaleją nas tłumy nie tylko fanów futbolu.
– Do Polski zawsze warto przyjechać. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który tak dynamicznie się rozwija. Przyjadą najlepsze drużyny Starego Kontynentu, dzięki czemu będzie można popatrzeć na prawdziwy futbol. Polacy zawsze byli gościnni w stosunku do obcokrajowców i jeśli ktoś kocha procenty, to w Polsce znajdzie procenty, kto kocha dobre jedzenie, to tutaj je znajdzie. Nie zapominajmy, że mistrzostwa Europy to impreza pod względem jakościowym przewyższająca mistrzostwa świata. Są wszystkie najlepsze drużyny globu prócz Brazylii i Argentyny – powiedział Boniek.
Podczas ceremonii oficjalnie przedstawiono szczęśliwca, pierwszego posiadacza czterech biletów na mecz otwarcia mistrzostw Europy. Jest nim Paweł Michalczak, mieszkaniec podwarszawskiej miejscowości.
– Przede wszystkim trudno mi było w to uwierzyć. Myślałem, że dzwoni ktoś z firmy, sponsora, który chce mi coś sprzedać. Mówił, że wygrałem bilety, ale w zamian musiałbym coś kupić. Później zastanawiałem się, czy to nie znajomi robią sobie żarty. Wiedziałem, że dwa razy próbowałem zdobyć bilety. Najpierw na mundial w Niemczech, a później na Euro w Austrii i Szwajcarii. Nie udało się. Kiedy pani powiedziała, że się zalogowałem 4 lutego, a dobrze wiedziałem, że nikomu takich szczegółów nie zdradzałem, wtedy dopiero uwierzyłem. Jestem bardzo szczęśliwy, tym bardziej że otrzymuję je z rąk prezydenta UEFA Michela Platiniego, którego oglądałem w telewizji, gdy byłem dzieciakiem – wyrażał swoje emocje Michalczak.
Jak się okazało, był to niejedyny szczęśliwy posiadacz wejściówek. Michel Platini wylosował numer telefonu osoby, która tak jak pan Paweł 8 czerwca zasiądzie na Stadionie Narodowym w Warszawie. Kolejne cztery bilety trafiły do Ewy Lewczuk.











