Myślenie podobno nie boli. To powiedzenie nijak się jednak miało do postępowania włodarzy lubelskiego MOSiR-u, którzy potrzebowali kilku miesięcy, aby dojść do wniosku, że najwyższy czas, aby Arena Lublin zaczęła przynosić dochody, a jak nie, to przynajmniej mniejsze straty. I aby wreszcie rozpoczęto użytkowanie zgodne z jej funkcją, czyli do rozgrywania meczów piłkarskich.
15-tysięczny obiekt w stolicy Lubelszczyzny miał swoje uroczyste otwarcie 27 września ubiegłego roku. Co ciekawe, postanowiono odejść do popularnego i rozsądnego zwyczaju rozgrywania na inaugurację meczu piłkarskiego, a zamiast tego publiczność miała „przyjemność” obejrzeć w akcji „gwiazdki” jednej ze stacji telewizyjnych. Co prawda kilka tygodni później doczekano się także piłkarskiej inauguracji i pojedynku Polska – Włochy U-20, ale niesmak jednak pozostał. Zresztą rywalizacja młodych piłkarzy obok jesiennych derbów Lubelszczyzny była nieliczną imprezą typowo piłkarską, która została rozegrana na tym obiekcie. Zamiast tego mieliśmy chociażby warsztaty kulinarne.
To spowodowało gwałtowną reakcję środowiska piłkarskiego. Prezes Lublinianki zapowiedział na łamach lokalnych mediów, że jego zespół wszystkie jesienne mecze rozegra na starym obiekcie, którym kilka lat temu straszyło się w Lubinie niegrzeczne dzieci. Miało się to stać dlatego, że cena, jaką MOSiR zażyczył sobie za wynajem, przekraczała możliwości finansowe klubu. W kuluarach padała szokująca kwota 150 tysięcy za jeden III-ligowy (!) mecz. Rzecznik Miejskiego Ośrodku Sportu i Rekreacji w rozmowie ze mną zdementował te słowa, ale nie powiedział nic na swoją obronę. Na przykład ile tak naprawdę wynosi oczekiwania kwota. Nic więc dziwnego, że obiekt w Lublinie stał się obiektem kpin ze strony całej Polski. Przełomem miał się okazać 19 stycznia, na kiedy to zaplanowano opublikowane kalendarium imprez na pierwszą część 2015 roku.
I rzeczywiście stał się cud. Ktoś doszedł do wniosku, że warto by było coś wreszcie zrobić, aby obiekt zaczął przynosić jakiekolwiek pieniądze. Najważniejszą imprezą pierwszego półrocza ma być Lublin CUP, w którym mają wziąć udział cztery zespoły, w tym jeden przedstawiciel Bundesligi. Ważnym elementem całego wydarzenia będzie transmisja na żywo w otwartym kanale Eurosport, co oznacza, że należy się spodziewać raczej uznanej marki. Co ciekawe, kilka miesięcy temu podczas prima aprilis w kontekście przyjazdu do Lublina padła nazwa Borussii Dortmund. Kto wie, czy ten żart nie okaże się w ostateczności rzeczywistością.











