Tuż po transferze do Crystal Palace Jarosław Jach zapowiadał walkę o miejsce w pierwszym zespole. W wywiadach deklarował, że nie obawia się rywalizacji z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Gra w klubie z Selhurst Park miała otworzyć Polakowi drzwi do wielkiego futbolu. Po roku od transferu na Wyspy kariera defensora znalazła się jednak na ostrym zakręcie. Co dalej z Jarosławem Jachem?
Od momentu rozbłyśnięcia gwiazdy Roberta Lewandowskiego europejskie kluby coraz chętniej zaczęły sondować polski rynek w poszukiwaniu nieodkrytych talentów. Stosunkowo niska cena za młodych graczy rodem znad Wisły jeszcze bardziej zachęcała przedstawicieli zagranicznych zespołów do wysyłania skautów na mecze naszej ekstraklasy. Najaktywniej polski rynek monitorowały zagraniczne kluby, które do finansowych potentatów nie należały, jednak miały nadzieję na odkrycie prawdziwej perełki. Gracza utalentowanego, z potencjałem, którego mogłyby kupić (jak na europejskie warunki) za pół darmo.
Prawdziwym oknem wystawowym były mistrzostwa Europy U-21 rozgrywane na polskich boiskach w 2017 roku. W kadrze Marcina Dorny nie brakowało zawodników, którym eksperci wróżyli sporą karierę. Mianem jednego z największych talentów określany był Jarosław Jach. Defensor Zagłębia Lubin mimo odniesienia urazu więzadeł stawu skokowego trzy miesiące przed turniejem zdążył powrócić do gry tuż przed końcem sezonu polskiej ekstraklasy. To umożliwiło graczowi „Miedziowych” występ w turnieju. Mimo że polska reprezentacja na Euro U-21 zawiodła, to chętnych na pozyskanie Jarosława Jacha nie brakowało. Z transferu jednak nic nie wyszło. Stało się jednak jasne, że obrońca długo w Lubinie nie zostanie.
Za ciasno w ekstraklasie
W sezonie 2017/2018 gracz prezentował się na tyle dobrze, że otrzymał od Adama Nawałki szansę debiutu w pierwszej reprezentacji. To tylko spotęgowało zainteresowanie Jarosławem Jachem. Przed zbliżającym się zimowym oknem transferowym media prześcigały się w doniesieniach, gdzie trafi polski defensor. Tym bardziej że piłkarz był zdecydowany na zmianę klubu i ligi. Mimo że wiele osobowości z polskiej piłki odradzało zawodnikowi opuszczenie naszej ekstraklasy.
– Jach niepotrzebnie według mnie pcha się od razu do jakiejś wielkiej piłki. Mówi, że jest już gotowy na wielką piłkę, a moim zdaniem nie jest. Oczywiście jest już może gotowy, żeby mieć dwa razy lepszy kontrakt – komentował w programie Cafe Futbol Zbigniew Boniek.
Przyszłość Jarosława Jacha stała się jednym z najbardziej gorących tematów w polskim futbolu. O przyszłości zawodnika i wyborze, który powinien podjąć, wypowiadało się coraz więcej ekspertów. Jednym z najważniejszych argumentów za pozostaniem gracza w Polsce miała być potencjalna utrata szansy na występ podczas rosyjskiego mundialu. Zarzuty odpierał jednak agent zawodnika, Paweł Staniszewski.
– Jesteśmy realistami, jeśli chodzi o szansę na wyjazd na mistrzostwa świata. Przecież Jarek dopiero zadebiutował w kadrze i to w meczach towarzyskich. Będziemy jednak działać chirurgicznie. Jeśli zmieniać klub, to na taki, który pozwoli myśleć o regularnej grze, bo jedynie to pozwoli mu utrzymać się w kręgu zainteresowań sztabu reprezentacji. Tak żeby dał sobie szansę na to, by trener Nawałka przynajmniej brał go pod uwagę. Niekoniecznie musimy decydować się na ofertę najatrakcyjniejszą finansowo. Nie jest celem samym w sobie wysłanie go za parę milionów funtów do Anglii, gdzie może mieć metkę „zaginął w akcji” – mówił w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” menedżer Jarosława Jacha.











