W ramach 19. kolejki Ekstraklasy przy ulicy Olimpijskiej Arka Gdynia zremisowała 1:1 z Zagłębiem Lubin. Bramkę dla miejscowych zdobył Denis Glavina, z kolei goście odpowiedzieli trafieniem Mouhamadou Traore.

Na nowo wybudowanym stadionie w Gdyni los skojarzył ze sobą dwa zaprzyjaźnione kluby. Mowa tu o Arce i Zagłębiu, które znajdują się w dolnych rejonach tabeli naszej ligi. W pierwszym meczu rozgrywanym w Lubinie minimalnie lepsi okazali się „Miedziowi”, wygrywając 1:0.
W ten pojedynek lepiej weszli goście, którzy za sprawą Szymona Pawłowskiego oddali pierwszy strzał w światło bramki zaraz po wznowieniu gry, ale Marcelo Moretto mimo licznych problemów wyszedł z nich cało. W 13. minucie do głosu doszli arkowcy. Szczęścia próbował Ervin Skela, lecz po jego uderzeniu z powietrza wynik nie uległ zmianie. Kilkadziesiąt sekund później Junior Ross stanął przed jeszcze lepszą okazją. Po wrzutce Ivanovskiego z kilku metrów trafił wprost w bramkarza gości i kibice z Lubina mogli odetchnąć z ulgą.

Gospodarze dopięli swego w 20. minucie spotkania. Piłkę, po rzucie wolnym, głową do bramki Zagłębia skierował Denis Glavina. Fantastycznym dośrodkowaniem popisał się Paweł Zawistowski, a pomocnikowi Arki nie pozostało nic innego, jak skutecznie wykończyć świetne dogranie od swojego kolegi. Podopieczni Jana Urbana odpowiedzieli dziesięć minut przed przerwą, gdy również po rzucie wolnym zainicjowanym przez Plizgę akcję strzałem głową pod poprzeczkę skutecznie wykończył Mouhamadou Traore. Po tym wydarzeniu Dariusz Pasieka miał do swoich piłkarzy ogromne pretensje za to, że w polu karnym pozostawili zupełnie niepilnowanego napastnika gości. Warto dodać, że na trzy minuty przed gwizdkiem oznajmiającym koniec pierwszej odsłony na stadionie Arki zabrakło światła. Po dłuższej chwili wszystko wróciło do normy i po blisko 10 minutach doliczonego czasu sędzia Marciniak zaprosił oba zespoły do szatni.
W drugiej połowie obie ekipy zagęściły środkowy sektor boiska, co spowodowało, że na murawie nie było zbyt ciekawie. Delikatną przewagę osiągnęła Arka, jednak nie znalazło to żadnego odzwierciedlenia w wyniku tej rywalizacji. W Gdyni przez większą część meczu wiało nudą, a kibice na klarowną okazję musieli czekać aż do 76. minuty, kiedy z 25 metrów uderzał Wilczyński. Piłka po jego strzale poszybowała jednak wysoko nad bramką strzeżoną przez golkipera gości i nie przyniosła zmiany rezultatu. Szalę zwycięstwa na swoją korzyść goście mogli przechylić w 88. minucie, lecz Szymon Pawłowski trafił tylko w poprzeczkę. Do końca meczu rozpoczynającego 19. serię spotkań nic się już nie zmieniło i obie drużyny solidarnie podzieliły się punktami.











