Przed nami 17. kolejka Barclays Premier League. Najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem rundy będą z pewnością derby Londynu. W czwartek na White Hart Lane dojdzie do pojedynku Tottenhamu z Chelsea. Obie ekipy sąsiadują ze sobą w czubku ligowej tabeli i bez wątpienia możemy spodziewać się dużych emocji.
Rundę otworzą dwa wtorkowe spotkania. W pierwszym z nich Wolverhampton Wanderers podejmie u siebie drużynę Norwich City. Co prawda nie są to ekipy ze szczytu tabeli BPL, lecz to nie znaczy, że pojedynek ten będzie nudny. Wręcz przeciwnie – „Kanarki” pozytywnie zaskakują, zajmując przyzwoitą dziewiąta pozycję w angielskiej ekstraklasie. Podopieczni Paula Lamberta potrafili ograć Newcastle United i wywieźć cenny punkt z Anfield Road, co nie udaje się nawet zespołom teoretycznie silniejszym. „Wilki” zaś koniecznie muszą wygrywać spotkania takie jak to właśnie. Dystans dzielący ich od strefy spadkowej jest naprawdę minimalny i, chcąc oddalić od siebie widmo relegacji z BPL, wypadałoby dopisać sobie po meczu trzy punkty. Gospodarze z pewnością nie będą mogli wystawić kontuzjowanych O’Hary, Craddocka i Edwardsa, w ekipie Norwich zabraknie Vaughana, Warda czy też De Laeta.

Gdyby odwrócić tabelę BPL, drugie z wtorkowych spotkań można by było uznać za bój dwóch najsilniejszych obecnie ekip. Niestety, kibice Blackburn Rovers oraz Boltonu Wanderers w tej chwili o takiej sytuacji mogą jedynie pomarzyć. Obie drużyny okupują ligowe dno i spotkanie może być okazją, aby się od niego nieco odbić. Ewentualne zwycięstwo może także pozytywnie wpłynąć na morale, które u obu drużyn zapewne jest obecnie nadszarpnięte. Zarówno „Wędrowcy”, jak i „Kłusaki” aspirują co najmniej do znalezienia się w środku stawki, choć droga do tego celu jest daleka. Może któraś z ekip postawi we wtorek pierwszy krok? Obie drużyny są obecnie przetrzebione przez urazy. W Blackburn zabraknie m.in. Giveta, Olssona i Danna. Goście nie będą mogli natomiast skorzystać z usług Rileya, Rickettsa, Lee czy Mearsa.
Najciekawiej ze środowych spotkań zapowiada się pojedynek Aston Villi z Arsenalem. Na Villa Park zmierzą się drużyny, których postawa w obecnych rozgrywkach pozostawia pewien niedosyt. Dla gospodarzy dziesiąta lokata w Premier League jest rozczarowaniem, choć patrząc na ich postawę w ostatnim ligowych meczu z Liverpoolem, można by dojść do wniosku, że „The Villans” nie zasługują nawet na środek stawki. Arsenal natomiast po falstarcie na początku sezonu powoli zaczyna dochodzić do formy. „Kanonierzy” niezwykle dużo zawdzięczają postawie Robina Van Persiego, który obecnie jest w swej życiowej formie (15 bramek w 16 ligowych spotkaniach). Gospodarze swojej szansy na trzy punkty mogą upatrywać w powrocie do gry duetu napastników Bent – Agbonlahor.












