Piłkarze w Anglii nie zwalniają tempa. 9. kolejka, a szczególnie jej zakończenie, przyniosła wiele, nie tylko piłkarskich, emocji. W środku tygodnia bardzo ciekawie było w meczach Capital One Cup. Czas na powrót do Premier League i rozdanie numer dziesięć.
Piłkarski weekend na Wyspach rozpocznie się od wielkiego starcia Manchesteru United z Arsenalem, o którym szerzej piszemy TUTAJ. Zapraszamy na relację LIVE z tego spotkania już od południa.

Nieco w cieniu hitu odbędą się inne mecze tej kolejki, jednak i tam będzie ciekawie. Na przykład takie spotkanie Swansea z Chelsea, które rozpocznie się o 16:00, będzie świetne, żeby trochę odreagować. Albo żeby nawet jeszcze bardziej podnieść sobie ciśnienie, bo emocji na pewno nie zabraknie. Lider, który do tego spotkania może już nie przystępować jako lider, pojedzie na stadion, gdzie w zeszłym sezonie ledwo ugrał remis. Obecnie ekipa Swansea, po wspaniałym początku, nieco spuściła z tonu i zadomowiła się w środku tabeli. Jednak „Łabędzie” tydzień temu napędziły trochę strachu City na wyjeździe, a w środku tygodnia zdobyły Anfield, więc to na pewno nie będzie spacerek dla podopiecznych Di Matteo. Włoski szkoleniowiec zapewne wróci do swojego żelaznego składu z trójką zwaną Mazacar (Mata, Oscar, Hazard) za plecami Torresa. Ashley Cole może się nie zdążyć wyleczyć, a prócz Anglika nie wystąpią również zawieszony Terry i kontuzjowany Lampard. Michael Laudrup ma za to problem w bramce, bo kontuzji nabawił się Vorm, którego między słupkami zastąpi Tremmel. Nadal grać nie mogą również Neil Taylor i Kyle Bartley.
Dużo łatwiejsze zadanie powinien mieć Tottenham, który podejmie Wigan. „The Latics” w końcu ostatnio wygrali, dzięki czemu trochę uciekli od strefy spadkowej, ale z Londynu raczej wrócą na tarczy. „The Spurs” po przegranej z Chelsea również wrócili na zwycięskie ścieżki i wypchnęli z czwórki Everton. Później obydwa zespoły pożegnały się z Capital One Cup, przegrywając z niżej notowanymi rywalami. Jutro co prawda do meczu przystąpią mocno osłabieni, bo kontuzje nadal leczą Dembele, Assou-Ekotto, Kaboul i Parker, a niepewny jest występ Adebayora i Livermore’a, ale za to kolejnych kłopotów nie ma Gareth Bale. Natomiast Jermain Defoe uwielbia strzelać przeciwko Wigan, bo w 11 meczach wbił mu już 10 goli. Połowę z tych bramek strzelił w 2009 roku, kiedy londyńczycy wygrali u siebie aż 9:1. Jutro może tyle razy piłka nie wyląduje w siatce, ale i tak to gospodarze pewnie będą górą. Roberto Martinez nie skorzysta na pewno z usług Alcaraza, Crusata i Miyaichiego.













