Aleksandar Vuković i Michał Probierz – trenerzy obecnie dwóch najlepiej punktujących drużyn w polskiej ekstraklasie. Mówi się, że ten pierwszy musi, a ten drugi może. Z drugiej strony nie da się ukryć, że presja w obu zespołach, tak w Legii, jak i w Cracovii, jest niemalże tak samo duża. W Warszawie nikt nie bierze pod uwagę scenariusza, według którego mistrzostwo Polski miałoby nie wrócić do stołecznej drużyny. Natomiast w Krakowie coraz głośniej słychać formułkę – teraz albo nigdy!
Łącznikiem pomiędzy oboma szkoleniowcami może być fakt, że mieli oni trudne początki. O ile Aleksandar Vuković zaczynał od serii zwycięstw, o tyle brak zdobycia mistrzostwa Polski przez „Wojskowych” należy uznać za sromotną klęskę na polu ligowym. Z kolei Michał Probierz już od samego początku swojej pracy w Krakowie miał pod górkę. Wszyscy doskonale pamiętają trudny start poprzednich sezonów i w konsekwencji widmo walki o pozostanie w elicie.
Jednakże obaj trenerzy wszystko to, co najgorsze, mają już za sobą. Cracovia w obecnych rozgrywkach wreszcie wystartowała jak należy, a Legia dość szybko wskoczyła na fotel lidera. Obie ekipy dzielą obecnie raptem trzy punkty w tabeli. Podopieczni Michała Probierza najrzadziej tracą bramki, a podopieczni Aleksandara Vukovicia najwięcej bramek strzelają.
Długofalowe projekty
Kolejnym punktem łączącym Vukovicia i Probierza jest zaufanie zarządu. Tak w Legii, jak i w Cracovii zarząd bezgranicznie ufa szkoleniowcom. Włodarze pragną cierpliwie budować zespół, opierając się na stabilizacji. A ta – jak wiadomo – jest w polskiej piłce rzadkim zjawiskiem.
Prezes Legii Warszawa – Dariusz Mioduski – miał do tej pory łatkę włodarza zmieniającego trenerów jak skarpetki. Za kadencji Mioduskiego pracowali chociażby tacy szkoleniowcy, jak: Jacek Magiera, Romeo Jozak, Dean Klafurić czy Ricardo Sa Pinto. Poza Jackiem Magierą trudno z tej czwórki wskazać trenera, który naprawdę miałby Legię w sercu. A prawdopodobnie m.in. o to chodzi prezesowi stołecznego klubu.
– Ten trener ma spokój. Wiem, że za chwilę wszyscy powiedzą: „Skoro Mioduski wspiera Vukovicia, to pewnie za chwilę go wyrzuci”. Nie. „Vuko” wie i rozumie, w którym kierunku powinna iść Legia. Wpisuje się w zespół, który na to pracuje. Pojedynczy wynik meczu nie jest najważniejszym kryterium oceny. Czasem „Vuko” może robić rzeczy, które nie są optymalne tu i teraz, ale są odpowiednie z punktu widzenia rozwoju klubu i przyszłości – tłumaczył w październiku na łamach „Przeglądu Sportowego” Dariusz Mioduski.
Długofalowy projekt jest widoczny także w ekipie Cracovii, w której, jak już wspomniano, właściciel klubu – Janusz Filipiak – dokładnie 21 czerwca 2017 roku postawił na Michała Probierza i mimo trudnych początków nie miał zamiaru zwalniać szkoleniowca. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że były selekcjoner Jagiellonii zna się na rzeczy, a efekty sumiennej pracy przyjdą z czasem. I trzeba przyznać, że Filipiak się nie mylił. – – mówił prezes Cracovii dla WP Sportowe Fakty. I, co ciekawe, od stycznia 2019 roku szkoleniowiec „Pasów” jest również wiceprezesem klubu…












