Już w piątek czekają nas pierwsze mecze barażowe. W jednym z play-offów zmierzą się reprezentacje Islandii i Chorwacji. Jak szanse na awans swojej reprezentacji ocenia Arni Vilhjalmsson, zawodnik testowany przez Legię Warszawa?
Szanse Islandczyków nie są zbyt dobrze oceniane przez ekspertów. Sam udział w barażach jest dla tego kraju wielkim sukcesem. Nigdy do tej pory nie byli tak blisko mundialu. Nie zmienia to faktu, że w roli faworyta stawiana będzie doświadczona Chorwacja. Piłkarze Islandii nie powinni być jednak zwykłymi chłopcami do bicia. Przed meczem porozmawialiśmy z Arnim Vilhjalmssonem, testowanym przez Legię reprezentantem młodzieżowej kadry „Strakarnir okkar”.
Osoby, które postawiły jakiekolwiek pieniądze na to, że reprezentacja z kraju gejzerów będzie grała w barażach, otrzymały bardzo wysokie nagrody. Również w stolicy kraju, Reykjaviku, dobre występy zostały odebrane jako niespodzianka: – Pod kilkoma względami zdecydowanie tak było, ale stało się to głównie przy dużym udziale umiejętności i odrobinie szczęścia. Już wcześniej wiedzieliśmy, że mieliśmy świetny zespół i dobrego trenera. Właśnie to miało największy wpływ na nasz sukces.
Reprezentacja „Kockasti” powinna poradzić sobie z Islandią. Co jednak będzie największym atutem piątkowych gospodarzy? – Sądzę, że będzie to solidna defensywa i kontrataki. To jest nasz najlepszy styl gry i to właśnie jego powinniśmy się trzymać. Jakie szanse na awans mają miejscowi? – Oceniam je 50 na 50. Oczywiście Chorwacja ma lepszy zespół na papierze, ale i my mamy dobrą ekipę. Pokazaliśmy to chociażby w meczu przeciwko Szwajcarii i w pozostałych spotkaniach z klasowymi drużynami. Dlatego też szanse oceniam po połowie.
Na koniec zapytaliśmy, jak Arniemu podobał się nasz kraj oraz czy jego testy zakończyły się pomyślnie: – Trenowaliśmy tutaj przez dwanaście dni. Czas spędzony w Legii był bardzo pomyślny. Podobało mi się tu. Byliśmy bardzo dobrze traktowani, a wszystko w klubie było znakomite. Warszawa jest pięknym miastem z przyjemnymi i przyjaznymi ludźmi. Czy wrócę na dłużej? Czas pokaże – zakończył Anri.










