Już w niedzielę Liverpool podejmie na Anfield Manchester United. Kapitan „Czerwonych Diabłów”, Nemanja Vidić, wierzy, że kibice jego zespołu nie zawiodą i będą potrafili się zachować przed meczem.
W zeszłym tygodniu światło dzienne ujrzał nowy raport w sprawie tragedii na Hillsborough, która wydarzyła się w 1989 roku. Wtedy, przed półfinałem FA Cup, z powodu wpuszczenia na trybuny zbyt wielu kibiców Liverpoolu 96 z nich zginęło. Szerzej o sprawie pisaliśmy tutaj.
Akurat tak się składa, że pierwszy mecz u siebie od ogłoszenia nowego raportu „The Reds” zagrają z United. Fani obydwu klubów serdecznie się nienawidzą i już w zeszłą sobotę, podczas spotkania Manchesteru z Wigan, z trybun dało się usłyszeć przyśpiewki obrażające rywali. Nic więc dziwnego, że istnieje obawa, iż kibice przyjezdnych mogą w jakiś sposób zakłócić przedmeczową ceremonię, która będzie poświęcona oddaniu czci zmarłym tamtego feralnego dnia.
Na szczęście wczoraj w spotkaniu z Galatasarayem było już spokojnie i nadzieję na to, że bez żadnych incydentów przebiegnie starcie niedzielne, ma Nemanja Vidić: – Wydaje mi się, że nie powinniśmy nakładać tak dużej presji na naszych kibiców. Ludzie zawsze starają się zrobić z igły widły, ale ja nie mam zmartwień. Pokazaliśmy już nieraz, że potrafimy się zachować, i myślę, że będziemy z nich dumni. Wielkie zespoły szanują się nawzajem, a nam zależy tylko na grze w piłkę.
Nie wiadomo, jak zachowają się kibice, wiadomo natomiast, że na Anfield Manchester przyjedzie bez Wayne’a Rooneya, który nadal nie jest gotowy do gry, pomimo doniesień, że powrócił niedawno do treningów po tym, jak rozciął udo w meczu przeciwko Fulham.










