Spotkanie Hannover 96 – VfL Wolfsburg zakończyło się wynikiem 0:1. Był to pojedynek dwóch drużyn, które prezentują słabą formę w obecnym sezonie. Dość powiedzieć, iż oba zespoły przed tym meczem miały na swoim koncie po 45 straconych bramek. Należy tu jednak zaznaczyć, że Wolfsburg traci wiele bramek, ale potrafi je również strzelać. Hannover 96 natomiast prezentuje się znacznie słabiej i dwa razy więcej goli traci niż zdobywa.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego, doktora Felixa Brycha piłkarze z Hannoveru podeszli do trybuny, prosząc swoich kibiców o doping. Czyn ten jak się później okazało odniósł skutek, gdyż kibice od początku meczu głośno wspierali swoich ulubieńców.
Początek spotkania niespodziewanie należał do gospodarzy, którzy słabsze umiejętności piłkarskie nadrabiali ambicją i zaangażowaniem w grę. Gra toczyła się głównie na połowie „VfL”, a trzy groźne strzały z dystansu oddał Brazylijczyk Elson. Wolfsburg grał w tym fragmencie meczu nieco powoli i ospale, licząc na jedno pojedyncze zagranie, które zaskoczy ich rywali. „Wilki” przypominały nieco starą lokomotywę, która z każdą minutą powoli, ale jednak się rozpędzała. Koniec pierwszej połowy zwiastował bowiem sukces w całym meczu. Najpierw w polu karnym dwa razy bramkarza starał zaskoczyć się Edin Dzeko, a przed przerwą pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Zvjezdan Misimović.
Ci, którzy sądzili jednak, że Wolfsburg rzuci się od początku drugiej połowy do frontalnego ataku, z pewnością nie byli usatysfakcjonowani. Piłka wprawdzie częściej przebywała na połowie Hannoveru, lecz mecz nie obfitował ani w gole, ani nawet w dogodne sytuacje. W 52. minucie strzałem z dystansu swojej szansy próbował Djakpa, który był jednym z lepszych piłkarzy tego spotkania. Po chwili Grafite strzelił pierwszą bramkę meczu, która nie została jednak uznana przez sędziego, z powodu pozycji spalonej. W 67. minucie na boisko wszedł Mike Hanke, nie był to jednak dobry znak, gdyż Hannover nie odniósł w tym sezonie ani razu zwycięstwa, gdy na boisku pojawiał się niemiecki napastnik. Na potwierdzenie tych słów płaskim strzałem bramkę dla gości w 78. minucie strzelił Misimović. Warta podkreślenia jest piękna asysta jaką zaliczył Grafite, odegraniem piłki głową. Brazylijczyk w 82. minucie drugi raz w tym meczu skierował futbolówkę do siatki, jednak i tym razem bramka nie została uznana. Pod koniec meczu świetną okazję na wyrównanie zmarnował Holender Arnold Bruggink.
Wynik ten sprawia, iż trwa fatalna seria Hannoveru 96. Ciekawostką jest fakt, że jest to dziewiąty mecz z rzędu, który zakończył się porażką tej drużyny. Tym samym padł drugi rekord Bundesligi (tym razem niechlubny) podczas jednego weekendu. Pierwszy należy do Bayeru Leverkusen i odnosi się do liczby meczów bez porażki. Z pewnością nie o takie rekordy chodziło jednak trenerowi Mirko Slomce, którego posada stała się po dzisiejszym meczu bardzo zagrożona.








