Arsenal pokonał na własnym stadionie Sunderland Steve’a Bruce’a 2:1. Obie bramki dla gospodarzy zdobył kapitan drużyny Arsene’a Wengera – Robin Van Persie. Holender otworzył wynik spotkania już w 29. sekundzie.

Niektórzy kibice nie zdążyli zająć jeszcze swojego miejsca na Emirates Stadium, a już mogli cieszyć się z gola po akcji, która wywiązała się pomiędzy Gervinho i Van Persiem. Holender potrzebował 29 sekund, żeby dopisać kolejne trafienie w tym sezonie. Fatalny start dla Sunderlandu. Dokładnie dziesięć minut później Van Persie znowu pokazał, że znajduje się obecnie w wyśmienitej formie. Na skraju pola karnego ładnie przyjął futbolówkę i jednocześnie obrócił się z nią, by po chwili posłać delikatny lob na długi słupek Mignoleta. Szczęśliwie dla Holendra, piłka trafiła w słupek i wróciła w boisko. W 14. minucie kapitan „Kanonierów” oddał kolejny strzał. Tym razem futbolówka uderzona lewą stopą minęła się z bramką Sunderlandu. Siedem minut później świetnym rajdem z lewego skrzydła popisał się Gervinho. Obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej postanowił jednak zakończyć akcję sam i posłał piłkę wysoko ponad poprzeczkę.
Początkowa dominacja Arsenalu zmalała i z biegiem czasu „Czarne Koty” coraz częściej znajdywali się pod polem karnym Szczęsnego. W 27. minucie polski bramkarz postanowił wyjść do akcji piłkarzy Steve’a Bruce’a i minął się z piłką. Na szczęście dla Polaka gracze Sunderlandu nie potrafili wykorzystać błędu i piłka znalazła się w jego rękach po interwencji Songa. W 31. minucie Sunderland wywalczył rzut wolny. Piłkę ustawioną na około 25. metrze przed bramką Arsenalu uderzył Larsson. Szwed przymierzył znakomicie i ta wpadła do bramki. Szczęsny nie miał szans na interwencję. Kilka minut później goście mogli wyjść na prowadzenie, ale tym razem golkiper reprezentacji Polski nie dał się pokonać. Do Cattermole’a dośrodkował Sessegnon. Angielski pomocnik miał całą bramkę przed sobą i uderzył piłkę głową, stojąc dwa metry od linii bramkowej. Szczęsny rzucił się intuicyjnie i wybił futbolówkę. Cattermole jeszcze długo trzymał się za głowę, nie dowierzając, jak nie strzelił bramki. Pierwsza połowa po błyskawicznym golu Van Persiego i cudownej bramce Larssona zakończyła się remisem 1:1.

Żaden z menadżerów nie zdecydował się na zmiany w przerwie i obie jedenastki pojawiły się na murawie w takich samych zestawieniach. Po kilku minutach Kieran Gibbs zaczął utykać. Zamiast niego na boisku w 51. minucie pojawił się Andre Santos. Brazylijczyk dwie minuty po wejściu został desygnowany do uderzenia piłki z rzutu wolnego. Futbolówka po jego strzale poszybowała wysoko ponad bramką. W 58. minucie niecelne uderzenie z główki oddał O’Shea. Chwilę później rzut wolny zmarnował Arteta. Gracze Bruce’a coraz częściej zmuszani byli do zatrzymywania piłkarzy Arsenalu poprzez faule. W 62. minucie „Kanonierzy” otrzymali rzut wolny z odległości zachęcającej do strzału. Tym razem do futbolówki podszedł Walcott i niestety zrobił to samo, co jego poprzednicy. Trzy minuty później Van Persie oddał strzał na krótki słupek. Uderzenie obronił Mignolet.











