Reprezentacja Urugwaju pokazała, na co ją stać. Mimo jednobramkowego zwycięstwa, to podopieczni Oscara Tabareza nadawali tempo grze. W tym meczu wyraźnie było widać różnicę klas pomiędzy tymi drużynami. Zwycięstwo na wyjeździe przybliża szansę Urugwaju do afrykańskiego mundialu.
Urugwajczycy byli uważani za niekwestionowanego faworyta dwumeczu i to oni od początku spotkania stawiali warunki gry. Ich szkoleniowiec za taktykę obrał szybkie strzelenie bramki, po czym wycofanie się do defensywy i ewentualne ataki z kontry. Jak później się okazało, był to świetny wybór, bowiem mimo gry pozycyjnej, jego zespół miał sporo szans na wyższe zwycięstwo niż tylko 1:0.

Swoją wyraźną przewagę Urugwajczycy zaprezentowali w 23. minucie, kiedy to za sprawą Diego Lugano wyszli na zasłużone prowadzenie. Przy tej akcji dosyć nieprofesjonalnie zachowali się obrońcy gospodarzy i sam bramkarz. Jednak nie miało to już znaczenia, przyjezdni prowadzili, a jeśli Kostaryka chciała myśleć o korzystnym wyniku, musiała ruszyć do ataku.
Przez chwilę tak się stało. Kostaryka próbowała swoich sił w ataku, ale nieskutecznie. Ich ofensywne akcje najczęściej kończyły się na skraju pola karnego, a jeśli już udało im się złożyć składną sytuację, to na przeszkodzie stał bramkarz Urugwaju.
Przez około dziesięciominutowej przerwie od ataków „La Celeste” wszystko wróciło do normy i to oni prowadzili piłkę aż do gwizdka kończącego pierwszą odsłonę meczu, po której zasłużenie prowadzili. Po wyjściu z szatni gra miała się ożywić, Kostaryka miała grać jak natchniona, ponieważ takiego meczu nie można sobie po prostu odpuścić. Oczekiwania często nie dochodzą do skutku. Tak było i tym razem. Dokładnie osiem minut po rozpoczęciu drugiej połowy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Azofeifa i gospodarze to spotkanie musieli kończyć w dziesiątkę.
Z przewagą liczebną Urugwaj nie bał się o wynik. Spokojnie konstruował akcje, które najczęściej kończyły się długim podaniem do wysuniętego napastnika, Diego Forlana.
Ważnym dla nas, Polaków, było pojawienie się w 75. minucie meczu obrońcy Wisły Kraków, Juniora Diaza, który pod koniec spotkania uratował swój zespół przed dwubramkową porażką.
Cała druga połowa prowadzona była głównie w środku pola. Urugwajczycy pewni wyniku, spokojnie, jakby na czas, tworzyli akcję w stronę bramki Kostaryki. Zwycięstwo 1:0 daje im wielkie szanse na wygranie tego dwumeczu. Rewanż już w środę 18. listopada w Montevideo.










