Zupełnie bez echa, w ciszy, z daleka od medialnego zgiełku Franciszek Smuda świętował 64. urodziny. Z tej okazji życzymy selekcjonerowi przede wszystkim zdrowia, oczywiście dużo szczęścia, a także – a może przede wszystkim – rozsądku.
Życie pisze czasem różne scenariusze. Można przez wiele lat pracować na swoją reputację, osiągać małe i duże sukcesy, wypracować sobie pewien autorytet i w jednej chwili wyrzucić to wszystko do klozetu. Tak po części się stało z dzisiejszym jubilatem, który przed objęciem posady selekcjonera cieszył się dużym uznaniem wśród trenerów. W końcu mamy do czynienia z wielokrotnym mistrzem Polski, który szkolił piłkarzy Lecha Poznań, Legii Warszawa i Wisły Kraków. Przed mistrzostwami trener Smuda podjął wiele kontrowersyjnych decyzji, rzucając na szalę swój autorytet. Przegrał, i to w bardzo kiepskim stylu, nie udźwignął odpowiedzialności, choć usiłował wszystkich przekonać, że awans z przeciętnej co najwyżej grupy jest w zasięgu ręki. Tak rzeczywiście było, ale Franciszek Smuda nie potrafił pomóc swoim zawodnikom. Zabrakło rozsądku, selekcjoner zbyt mocno uwierzył w siebie, uważał, że jest nieomylny.

Gdyby udało się osiągnąć sukces, dziś sytuacja byłaby zupełnie inna. Media świętowałyby 64. urodziny trenera, który po raz pierwszy w historii doprowadził nas do ćwierćfinału Euro. W strefach kibica śpiewano by sto lat selekcjonerowi reprezentacji Polski. Kibice w kapciach wznosiliby toasty przed telewizorem za zdrowie Smudy. Porażka wszystko odwróciła i zamiast wznosić toasty, fani topią smutki w butelce taniego wina i w myślach życzą panu Franciszkowi… mózgu.
Jak na 64-latka wpłynie nieudane Euro? Poprzedni selekcjonerzy raczej kiepsko radzili sobie po opuszczeniu gorącego stołka. Leo Beenhakker nie zajmuje się szkoleniem, Paweł Janas usiłował coś zrobić w Bełchatowie czy Lechii Gdańsk, ale chyba więcej udało mu się zburzyć, niż zbudować, Zbigniew Boniek odsunął się od polskiego futbolu, Jerzy Engel znalazł sobie miejsce w PZPN-ie, Janusz Wójcik… to przemilczymy. Franciszek Smuda podobno już wie, czym będzie się zajmował, ale historia uczy, że trenerka z prawdziwego zdarzenia jest dla niego rozdziałem zamkniętym. Wszystko wskazuje na to, że kariera szkoleniowa Franciszka Smudy dobiegła końca.
Mimo słabego występu reprezentacji na Euro i wielu pomyłek, które popełnił Franciszek Smuda, my życzymy mu jak najlepiej. Niech odnosi kolejne sukcesy, buduje klub godny Ligi Mistrzów w lidze polskiej i udowodni, że niepowodzenie na mistrzostwach Europy to jedynie wypadek przy pracy. Wierzymy, że jest to możliwe, ale przewidujemy zupełnie odwrotny scenariusz.










