Wyjaśniła się krótkoterminowa przyszłość Jana Urbana. Do końca roku Legia Warszawa nie ma prawa popełnić nawet najmniejszego błędu, inaczej trener stołecznego zespołu pożegna się z posadą.

Porażka z Podbeskidziem Bielsko-Biała zdała się przelać czarę goryczy, jeśli chodzi o cierpliwość o włodarzy CWKS-u. Kompromitująca postawa w europejskich pucharach, nieudane transfery, kiepski styl i słabe wyniki to grzechy, które już kilku trenerów przy Łazienkowskiej kosztowały posadę. Jednak nie jest tak, że cała odpowiedzialność za wyniki spada w tym przypadku na trenera. – Kilka spraw musimy załatwić we własnym gronie. Nie może być tak, że pewne rzeczy wychodzą z szatni. O tym będziemy rozmawiać – zapowiedział kapitan „Wojskowych”, Ivica Vrdoljak. I faktycznie, wczoraj odbyło się nadzwyczajne spotkanie drużyny, na którym piłkarze mieli wyjaśnić sobie źródło ostatnich niepowodzeń. Dziś rada ekipy spotka się z prezesem klubu, Bogusławem Leśniodorskim.
Do końca roku pozostały Legii trzy mecze. Już jutro mistrz Polski zmierzy się u siebie z Ruchem Chorzów, by w niedzielę zagrać z Lechią w Gdańsku. Na koniec tegorocznych rozgrywek „Wojskowych” czeka starcie przy Łazienkowskiej z Cracovią. – Nie ma sensu robić teraz nerwowych ruchów. Posada trenera jest bezpieczna, to niedobry moment na zmiany. Po rundzie będziemy się zastanawiać, co dalej – powiedział wspomniany wcześniej Leśniodorski.











