Trenerzy Legii Warszawa i Borussii Dortmund zabrali głos po towarzyskim spotkaniu obu drużyn zakończonym zwycięstwem mistrza Niemiec 1:0.
Szkoleniowiec trzeciej ekipy minionego sezonu T-Mobile Ekstraklasy nie był zadowolony zwłaszcza z pierwszych 45 minut: – Podeszliśmy do meczu ze zbyt wielkim respektem do rywala. Zawodnicy mieli przed sobą przeciwnika wysokiej klasy, ale w ich poczynaniach brakowało mi odwagi i pewności siebie. Z pierwszej połowy nie możemy więc wyciągnąć odpowiednich wniosków. Po przerwie zagraliśmy odważniej i stworzyliśmy sobie kilka okazji. Z drugiej połowy jestem w miarę zadowolony. Pokazała mi ona, że możemy grać z takimi przeciwnikami.
50-letni trener Legii pochlebnie wypowiedział się też o strzelcu jedynej bramki w spotkaniu: – Jezu… Nie żal mi, że Robert gra w innej drużynie. Niech gra i wygrywa wszystko.
Nagana przy stracie bramki przez legionistów należy się nowemu piłkarzowi, Marko Sulerowi: – W linii obronnej mamy jeszcze wiele pracy. Marko ma swoje dobre momenty, ale zdarzają mu się takie kardynalne błędy, których nie może popełniać, bo za nim zostaje tylko bramkarz. Mam nadzieję, że Suler nie zaczyna meczów zbyt mocno zestresowany. Być może jest tak, że jeśli popełni jakiś błąd, to później ciągle o nim myśli, co wpływa na jego dalsze poczynania.
Bardziej zadowolony był opiekun dortmundczyków, Juergen Klopp: – Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego meczu. Uważam, że w tak trudnych warunkach pogodowych obie drużyny zaprezentowały się naprawdę dobrze i dały z siebie wszystko. Legia także miała szanse, których jednak nie zdołała wykorzystać. Wydaje mi się, że mimo wszystko to Borussia była dziś lepsza.
Charyzmatyczny trener rozwiał też wszelkie wątpliwości dotyczące transferów: – Robert Lewandowski nigdzie się z Dortmundu nie rusza. Dzisiejszy mecz nie był żadnym rozliczeniem za transfer Rafała Wolskiego do Borussii. Owszem, w zespole mamy trzech Polaków, ale nie przygotowaliśmy specjalnej strategii dotyczącej sprowadzania graczy zza naszej wschodniej granicy.










