Legenda chyli się ku upadkowi. Ruch Chorzów może zniknąć – jak w przeszłości inne zasłużone kluby – z piłkarskiej mapy Polski. Mimo różnych grzeszków z przeszłości tak dramatycznie jak obecnie w klubie z ulicy Cichej jeszcze nie było. Pracownicy i piłkarze strajkują, akcjonariusze umywają ręce, klub nie ma pieniędzy, aby zorganizować swój pierwszy ligowy mecz… Spółkę piłkarską bojkotują także kibice, którzy planują wskrzesić Ruch inaczej.
Ruch Chorzów to jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów piłkarskich, kojarzony z wielkimi nazwiskami futbolu znad Wisły. Niestety od dłuższego czasu boryka się z poważnymi problemami i egzystuje na cienkiej granicy nad przepaścią. Co jakiś czas rękę wyciągało do klubu miasto (ostatnio ratując go sumą 18 milionów złotych), ale z dotacji i pomocy nie wynikało zupełnie nic – „Niebiescy” staczali się coraz mocniej w dół.
Obecnie sytuacja jest dramatyczna. Apel o pomoc wystosował wiceprezes zarządu, pan Marcin Waszczuk, ale na horyzoncie nie widać już praktycznie żadnej nadziei. W komunikacie, jaki znaleźć można na oficjalnej stronie internetowej zespołu z Chorzowa, można przeczytać między innymi, że: „W najbliższy poniedziałek musimy uregulować wobec zawodników, sztabu trenerskiego i pracowników zaległe pensje, inaczej wszyscy złożą wymówienia. Ich cierpliwość była już wielokrotnie wystawiana na próbę i ich postawa jest w pełni zrozumiała. Kochają Ruch, ale nie mogą żyć na kredyt. Musimy także dokonać wszystkich opłat, żeby pierwsza drużyna mogła walczyć w III lidze, a młodzież mogła pojechać na zaplanowany obóz szkoleniowy”. Jak widać, miarka w końcu się przebrała…
Pracownicy, piłkarze i sztab strajkują już od ponad tygodnia. Bez wykonywania stanowczych ruchów wytrzymali już zdecydowanie za długo, ale to przecież – i przede wszystkim – ludzie, którzy obietnicami i powietrzem się nie najedzą. Ruch funkcjonował na pograniczu patologii, głównie dzięki miejskiej sakiewce, a co jakiś czas na światło dzienne wychodziły mniejsze lub większe afery, jak choćby ta dotycząca naciągania wymogów licencyjnych (fundacja, która miała wypłacać część pieniędzy zawodnikom).
Patryk Motyka, redaktor portalu Onet stwierdza, że: – A kiedy zaczął się rozkład? To bardzo dobre pytanie. Sygnały, że w Chorzowie dzieje się źle, były już bardzo dawno – w zasadzie w XXI wieku cały czas ktoś narzekał na to, jak wygląda prowadzenie klubu itd. Wydaje się, że i tak udało się długo reanimować ciało, które już od dłuższego czasu było niezdolne do samodzielnego oddychania.







