Na Old Trafford doszło do ciekawego spotkania, w którym goście pokazali zęby. Everton nie zachwycał jednak w ofensywie, a stratę tylko jednej bramki zawdzięcza przede wszystkim Howardowi, swojemu bramkarzowi. Zwycięskiego gola dla gospodarzy zdobył Hernandez.
Manchester United nieco niemrawo rozpoczął jeden z ostatnich meczów sezonu. Podopieczni Fergusona nie znaleźli dogodnych sytuacji do oddania strzału i to goście jako pierwsi zagrozili bramce rywala. Z dość sporej odległości płaski strzał oddał Osman, lecz nie sprawił on trudności bramkarzowi. Niedługo gorąco zrobiło się po drugiej stronie boiska, wszak przez obrońców Evertonu przedzierał się Nani. Portugalczyk ostatecznie nie stworzył nic groźnego, a jego strzał pewnie wybronił Howard.

Dość widoczny był O’Shea, który najpierw niecelnie uderzył głową po rzucie rożnym, a niedługo później, po tym jak odnalazł go Nani, jeszcze raz spróbował podjąć bramkarza Evertonu. Po raz kolejny nie trafił jednak w światło bramki. Groźnie było po 25 minutach gry, Hernandez oddał mocny strzał z dość trudnej pozycji i wskutek interwencji golkipera skończyło się na rzucie rożnym. Bramka Amerykanina była oblegana przez prawie cały czas. Wspomniany Meksykanin mógł strzelić gola już kilka minut później, lecz Howard znów nie dał się zaskoczyć.
Końcówka pierwszej połowy również była ciekawa, choć obfitowała już w mniej strzałów. Widać było starania Rooneya, lecz z jego prób nic nie wychodziło. Teoretycznie do przerwy United powinno prowadzić, bo zdecydowanie miało więcej okazji i dominowało, lecz Everton dzielnie się bronił i miał świetnie dysponowanego bramkarza.
Już w przerwie David Moyes dokonał dwóch zmian. Boisko opuścili Beckford oraz Bilialietdinow, pojawili się na nim zaś Cahill oraz Anichebe. Już po około dziesięciu minutach doszło do dość kontrowersyjnej sytuacji, gdyż zdaniem wielu Ferdinand sfaulował Anichebę we własnym polu karnym. Chociaż poszkodowany padł na murawę, sędzia kazał grać dalej.

Około 70. minuty świetnym strzałem popisał się Rodwell. Uderzył ze sporej odległości, jednak Van der Sar zrobił wszystko co mógł i skończyło się na rzucie rożnym dla Evertonu. Za jakiś czas akcja przeniosła się pod pole karne „The Toffees”. Fabio podawał w pole karne, piłka przypadkowo odbiła się od Distina i odbiła się od słupka. Sytuację mógł wykorzystać Owen, ale w kluczowym momencie skiksował.











