Manchester United gładko rozprawił się z Sunderlandem. Bramki van Persiego, Cleverleya i Rooneya zapewniły gospodarzom zwycięstwo 3:1. Gola dla rywali zdobył wychowanek United – Frazier Campbell.
Już od początku lepsze wrażenie sprawiali piłkarze Manchesteru. Nie zlekceważyli oni rywala, o co mogli się obawiać fani „Czerwonych Diabłów”, i od pierwszej minuty chcieli pokazać, że zdają sobie z faktu, że każde zwycięstwo trzeba wybiegać. Już pierwszy kwadrans mógł przynieść bramkę dla podopiecznych Aleksa Fergusona, ale w tej całej piłkarskiej sztuce, którą zawodnicy gospodarzy opanowali w stopniu znakomitym, zabrakło łutu szczęścia. Sunderland nie zdołał jednak zbyt długo utrzymać zerowego konta. W 16. minucie po akcji Younga piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego Robina van Persiego. Holender z wielkim spokojem przyjął piłkę i posłał ją tuż pod poprzeczkę bramki rywala. Mignolet był bez szans.

Jeszcze nie opadła radość z pierwszej bramki, a na Old Trafford było już 2:0. Tym razem architektem bramkowej akcji był Michael Carrick, który wypatrzył wychodzącego na pozycje Cleverleya. Młody pomocnik technicznym strzałem w długi róg wpakował piłkę do siatki.
Emocje jeszcze nie opadły, a mogła paść trzecia bramka dla Manchesteru. Wayne Rooney znalazł się w bardzo dobrej sytuacji, jednak chyba sam był zaskoczony tak dobrą i łatwą okazją. „Wazza” strzelił z woleja i ku uciesze bramkarza drużyny przeciwnej – chybił. Później Sunderland zaczął grać nieco odważniej, jednak pozwoliło to wyłącznie na oddanie kilku niecelnych strzałów. Grę kontrolowało United, co wyraźnie pokazują statystyki pierwszej połowy. Gospodarze oddali dziesięć strzałów, z czego pięć w światło bramki, rywale uderzali tylko cztery razy, co ciekawe, za każdym razem celnie.
Na początku drugiej połowy na listę strzelców mógł wpisać się Rooney. Piłka po strzale napastnika Manchesteru zatrzymała się jednak na poprzeczce. „Roo” dopiął swego kilka minut później, choć za tego gola będzie musiał postawić duże piwo van Persiemu. RvP rozpoczął akcję, wymienił piłkę z Youngiem, po czym dobiegł z piłką do linii końcowej i dograł do Rooneya. Gdyby ten nie trafił do bramki z dwóch metrów, to Ferguson wysłałby go chyba do lekarza.
W 68. minucie byliśmy świadkami ważnego wydarzenia. Po kilkumiesięcznej przerwie do gry powrócił Nemanja Vidić. Serb pojawił się na boisku w miejsce Rio Ferdinanda. Warto odnotować, że ostatni raz koszulkę „Czerwonych Diabłów” w meczu o punkty Vidić założył 19 września w meczu z Galatasarayem Stambuł. Ta zmiana nie wpłynęła jednak korzystnie na defensywę Manchesteru, bo już trzy minuty później wynik brzmiał 3:1. Sessegnon dośrodkował z prawej strony do Campbella, a ten z najbliższej odległości strzałem głową skierował piłkę do siatki.










