Wspaniałą dyspozycję zaprezentowali nam tego popołudnia gracze sir Aleksa Fergusona. Po efektownej grze zdeklasowali oni Newcastle Alana Pardew aż 3:0. Bramki zdobyli Johnny Evans, Patrice Evra oraz Tom Cleverley.

Newcastle przystępowało do meczu wyraźnie osłabione brakiem bramkarza Tima Krula oraz dwójki etatowych stoperów, czyli Fabio Colocciniego i Stevena Taylora, a także Ryana Taylora. Sir Alex Ferguson nie mógł za to skorzystać z ciągle leczących kontuzje Smallinga, Jonesa, Younga, Vidicia oraz Valencii. Oba zespoły zaczęły zatem mecz mocno przetrzebione urazami.

Wielkie pojedynki potrzebują odpowiednich sędziów, dlatego FA desygnowała tego popołudnia do rozstrzygania sporów na murawie pana Howarda Webba. Pierwsza dobra sytuacja dla gości została odnotowana już w 5. minucie. Tom Cleverley wrzucił piłkę na głowę Robina van Persiego, ten zgrał ją do Johnny’ego Evansa. Evans piętką podał ją do Danny’ego Welbecka, ale reprezentant Anglii zmarnował stuprocentową sytuację. Przewagę miał Manchester United. W 7. minucie strzelał RvP, ale obronił instynktownie nogami Steve Harper. W 8. minucie mieliśmy rzut rożny. Van Persie idealnie dośrodkował na głowę Evansa i bramka. 1:0! Szok na Sports Direct Arena! W 11. minucie mogło być 2:0. Rafael wybiegł skrzydłem z głębi pola i strzelił mocno, ale piłka nieznacznie minęła świątynię bramkarza Newcastle. To, co się później stało, woła o pomstę do nieba. Steve Harper wdał się w bezsensowny drybling z Welbeckiem i stracił piłkę, ale młody angielski napastnik nie strzelił do pustej bramki. Harper, rozgrywający tego dnia swój dwusetny mecz, otarł jedynie pot z czoła. Bramkarz „Srok” zrehabilitował się jednak już trzy minuty później, broniąc efektownie uderzenie z rzutu wolnego wykonywane przez Wayne’a Rooneya. Chwilę później mieliśmy jednak już 2:0 dla „Czerwonych Diabłów”. Tym razem Rooney wrzucił piłkę z rogu, a dopadł do niej… Patrice Evra, zdobywając gola głową. To pierwsza bramka od ponad dwóch lat jednego z najniższych zawodników na murawie.

W tym momencie wydawało się, iż szykuje się prawdziwy pogrom. Newcastle wzięło się jednak do roboty. W 18. minucie strzelał Jonas, ale obok bramki. Siedem minut później głową próbował Demba Ba, ale niecelnie. „Sroki” przejęły inicjatywę, desperacko próbując zdobyć kontaktową bramkę. Kolejna dobra okazja przyszła dla Newcastle w 34. minucie, ale reprezentant Francji Cabaye strzelił nad poprzeczką. Dwie minuty później odgryźli się gracze sir Aleksa. Welbeck strzelił ostro wzdłuż linii bramkowej, ale Harper mądrze odpuścił i nie zareagował, by przypadkiem nie skierować piłki do własnej bramki. W 40. minucie kolejna źle interweniował David de Gea. Hiszpan od czasów przybycia na Wyspy ma nieustające problemy z grą na przedpolu. W odpowiedzi van Persie wrzucił piłkę z rogu, przedłużył ją Carrick, ale Rooney nie sięgnął piłki i w dalszym ciągu mieliśmy 2:0 dla United. Przed przerwą próbowali jeszcze Ben Arfa i Cisse ze strony Newcastle oraz wracający do wysokiej formy Wayne Rooney ze strony Manchesteru, ale rezultat nie uległ zmianie.










