Podczas gdy podopieczni sir Aleksa Fergusona przygotowują się do nowego sezonu, Republika Południowej Afryki świętowała 94. urodziny Nelsona Mandeli – człowieka, który odsiedział w więzieniu ponad ćwierć wieku, aby w 1994 roku stać się pierwszym demokratycznie wybranym prezydentem kraju.
Choć mogłoby się wydawać, że to właśnie wieści odnośnie do poczynań wicemistrza Anglii będą widnieć na pierwszych stronach gazet, mieszkańcy tamtejszego kraju mieli zupełnie inny powód do świętowania. Sir Alex Ferguson uważa, że Mandela zasługuje na wielki szacunek i bardzo się cieszy, że mógł uczestniczyć w fecie.
– To wielki zaszczyt obchodzić jego urodziny razem z mieszkańcami. Wpływ, jaki miał na swój kraj, był ogromny. Spotkałem go już wcześniej i to, co mnie w nim uderza, to zero jakiegokolwiek rozgoryczenia. Powinien służyć przykładem całemu światu. On tak wiele wycierpiał, ale nie można tego nawet dostrzec. Pamiętam, jak rozmawiałem z nim w Monaco. Wówczas ciarki przechodziły mi po ciele, kiedy słyszałem jego przemówienie.
Kilka słów o Mandeli wypowiedział również Ferdinand. Doświadczony defensor uważa, że Nelson byłby dużo lepszym nauczycielem dla dzieci niż ktokolwiek inny. – Mandela był bezinteresowny. Potrafił się poświęcić, aby inni mogli żyć. Teraz na każdym kroku widać tylko egoizm.
– Myślę, że na chwilę obecną nie byłoby lepszego nauczyciela niż on. Nie ma na świecie żadnej osoby, która potrafiłaby tak nakręcić słuchaczy – dodał Rio.










