W ramach 35. kolejki Premier League zmierzający po 20. tytuł Manchester United podejmował zajmujący siódmą lokatę Everton. Emocjonujący mecz zakończył się wynikiem 4:4!
Zespół United w ostatnich spotkania grał tak, jak na lidera tabeli przystało. Wygrał dziewięć z ostatnich dziesięciu pojedynków. Dodatkowym atutem „Czerwonych Diabłów” przed dzisiejszym spotkaniem było Old Trafford, na którym piłkarze United byli górą we wszystkich siedmiu spotkaniach rozegranych w 2012 roku. Jednak Everton, podrażniony porażką w półfinale FA Cup, nie był łatwym przeciwnikiem.

Mecz bardzo dobrze rozpoczęła drużyna Moyesa, która atakowała rywali od pierwszych minut spotkania i miała kilka szans na otworzenie wyniku. „Czerwone Diabły” nie pozwoliły jednak za długo się dominować i na kolejny kwadrans gry to one zamknęły Everton na własnej połowie. Piłkarze United oddawali strzał za strzałem, jednak żaden nie zagroził Howardowi.
W 34. minucie wynik uległ zmianie na korzyść drużyny gości. Po dośrodkowaniu z ostrego kąta głową piłkę do bramki de Gei wpakował Jelavić. Ferguson nerwowo zaczął żuć gumę, a piłkarze United od razu zabrali się za odrabianie strat. Raz za razem bardzo odważnie atakowali i w końcu się udało. W 41. minucie spotkania po błędzie Nevilla Rooney pewnie pokonał bramkarza Evertonu. Podopieczni Fergusona szli za ciosem, jednak w pierwszej połowie nie oglądaliśmy już bramek.

„Czerwone Diabły” w drugiej połowie nie zwolniły tempa i chciały zdobyć w tym spotkaniu niezwykle cenne trzy punkty. Na prowadzenie w 57. minucie zespół United wyprowadził Welbeck. Reprezentant Anglii popisał się fantastycznym strzałem z 13 metrów. Pięć minut później było już 3:1. Po świetnym odegraniu Welbecka Nani zgrabną podcinką posłał piłkę do bramki Howarda. Zespół „The Toffees” nie zamierzał się jednak poddawać i w 67. minucie strzałem z woleja Fellaini dał nadzieję kibicom gości.
Dwie minuty później zniszczył ją Rooney i po świetnie rozegranej akcji strzałem w długi róg pokonał bramkarza Evertonu po raz drugi. Piłkarze United w ostatnich 20 minutach za bardzo się rozluźnili i w 83. minucie, za sprawą Jelavicia, stracili trzecią bramkę w tym spotkaniu. Goście poczuli, że wynik może jeszcze ulec zmianie, i konsekwentnie atakując, w 86. minucie Pienaar doprowadził do wyrównania! Sędzia doliczył do spotkania pięć minut, ale żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć bramki. Fantastyczny, efektowny mecz zakończył się wynikiem 4:4 i wygląda na to, że walka o mistrzostwo Anglii będzie toczyć się do ostatniego spotkania.











