Manchester United odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Podopieczni sir Aleksa Fergusona pokonali Stoke City na Britannia Stadium. Dwie bramki zdobył Javier Hernandez.
W niedzielnym meczu na Britannia Stadium w ekipie gości nie pojawił się Wayne Rooney, który nadal narzeka na uraz kostki. Mecz od samego początku utrzymany był w bardzo dobrym tempie. Gospodarze zmusili Edwina van der Sara do interwencji już w trzeciej minucie. Pierwszy raz groźnie pod bramką Sorensena zrobiło się w dziesiątej minucie. Piłkę w polu karnym miał Berbatow, ale nie zdecydował się na rozegranie z kolegami i sam postanowił skończyć akcję. Jego strzał został zablokowany przez jednego z graczy Stoke. W 17. minucie niecelnie z główki strzelał Huth. Obrońca został obsłużony przez Delapa, który w swoim stylu wrzucił piłkę w pole karne z autu.

Gospodarze coraz bardziej naciskali na Manchester United. Często dochodzili do pola karnego „Czerwonych Diabłów” i już w pierwszych 20 minutach udało się im wywalczyć kilka stałych fragmentów. W 21. minucie po jednym z takich rzutów rożnych zrobiło się groźnie pod bramką Van der Sara. Piłkę uderzył jeden z graczy Pulisa, a ta zaczęła toczyć się w stronę bramki. Chwilę później akcja przeniosła się pod bramkę Stoke. Tam nieeleganckiego faulu na Hernandezie dopuścił się Abdoulaye Faye. W 27. minucie rzut rożny dostali podopieczni sir Aleksa Fergusona i wykorzystali go perfekcyjnie. Najpierw piłkę krótko z Evrą rozegrał Nani. Portugalczyk dośrodkował na długi słupek, gdzie piłkę zbił do młodego Meksykanina Vidić. Hernandez strzelił gola, uderzając piłkę tylną częścią głowy. Nic nie wskazywało na to, że Manchester wyjdzie na prowadzenie w 27. minucie gry na Britannia Stadium.
W 34. minucie brzydki faul na Etheringtonie wykonał Gary Neville. Prawy obrońca Manchesteru został ukarany żółtą kartką i gra musiała zostać przerwana na kilka minut. W 40. minucie po raz kolejny ciasno zrobiło się pod bramką gości. Rzut z autu na wysokości 35. metra wykonywał Rory Delap. Piłka została precyzyjnie wrzucona w pole karne i tylko przytomność holenderskiego bramkarza uchroniła United przed utratą bramki. W 44. minucie błąd popełnił golkiper Stoke. Sorensen wyszedł do piłki, ale szybciej dobiegł do niej Berbatow. Napastnik odegrał piłkę w środek pola karnego, ale żaden z graczy Fergusona nie dobiegł do podania na czas. W doliczonym czasie gry szansę z rzutu rożnego miał jeszcze Patrice Evra, lecz Francuz minimalnie chybił. Po dwóch doliczonych minutach gry sędzia Andre Marriner skończył pierwszą połowę. Manchester United prowadził ze Stoke po golu zdobytym przez Javiera Hernandeza w 27. minucie.
W drugiej połowie Manchester United pokazał się na boisku z jedną zmianą. Agresywnie grającego Gary’ego Neville’a zmienił Wes Brown, dla którego był to zarazem 350. i pierwszy w tym sezonie występ w barwach United. W 54. minucie po raz kolejny Stoke atakowało bramkę Van der Sara, wykorzystując stały fragment gry. Tym razem niewiele pomylił się Shawcross. Dwie minuty później goście wyszli z kontrą. Piłka została podana do Evry, który wybiegał na czystą pozycję. W końcowej fazie został przewrócony w polu karnym, ale sędzia zdecydował, że o faulu nie było mowy.












