W dwóch bardzo ciekawych potyczkach 18. kolejki Premiership nie obyło się bez sensacji. Na Craven Cottage gracze Fulham rozbili Manchester United aż 3:0. Równie ciekawie było w Manchesterze, gdzie City po zaciętym boju pokonali Sunderland 4:3.
Fulham – Manchester United 3:0
Na Craven Cottage gracze Fulham niesieni sukcesem ze środka tygodnia, kiedy awansowali do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Europejskiej, chcieli pokonać ekipę Manchesteru United. W bramce „Czerwonych Diabłów” znów zobaczyliśmy Tomasza Kuszczaka, który w 21. minucie skapitulował po strzale Danny’ego Murphy’ego. Zawodnicy z Londynu wykazywali się dużą determinacją, konsekwentnie odpierając ataki podrażnionych graczy United. Bezbłędnie w bramce spisywał się też Mark Schwarzer i na przerwę gospodarze schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Drugą część gry od piorunującego uderzenia rozpoczęli goście, bo chwilę po wznowieniu Bobby Zamora podwyższył wynik spotkania na 2:0. Rozwścieczony sir Alex Ferguson próbował zmianami pobudzić swój zespół do gry, ale ani Dimitar Berbatow, ani Danny Welbeck nie okazali się receptą na dobrze dysponowany zespół Fulham. Gospodarze tymczasem zadali w 74. minucie trzeci cios. Tym razem Tomasza Kuszczaka pokonał Damien Duff.
Fulham ostatecznie sensacyjnie wygrało z Manchesterem United 3:0.
Manchester City – Sunderland 4:3
Na City of Manchester Stadium od samego początku mieliśmy strzelecką kanonadę. Już w 3. minucie wynik spotkania otworzył, pomijany ostatnio przez Marka Hughesa Roque Santa Cruz. Chwilę później było już 2:0 dla gospodarzy po tym, jak „jedenastkę” pewnie egzekwował Argentyńczyk Carlos Tevez. Gracze „Czarnych Kotów” odpowiedzieli bardzo szybko, w ciągu 480 sekund doprowadzając do wyrównania. Najpierw w 15. minucie Givena pokonał Mensah, a kilka chwil później to samo uczynił Henderson. Goście nie cieszyli się jednak zbyt długo, bo jeszcze przed przerwą „The Citizens” na prowadzenie wyprowadził Craig Bellamy i pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 3:2 dla gospodarzy.
W drugiej części podopieczni Marka Hughesa skoncentrowali się przede wszystkim na obronie wyniku, czego efektem była mniejsza ilość sytuacji pod bramką Martona Fulopa. W atakach nie ustawali z kolei goście i w 61. minucie ich próby przyniosły skutek w postaci gola. Autorem trafienia dla Sunderlandu został, wprowadzony kilka chwil wcześniej, Kenwyne Jones.
Odpowiedź „The Citizens” była błyskawiczna, już po siedmiu minutach Roque Santa Cruz ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, którego piłkarze Hughesa nie oddali aż do końcowego gwizdka arbitra. Przed końcem spotkania za czerwoną kartkę z boiska wyleciał jeszcze Michael Turner.
Po bardzo zaciętym i obfitującym w gole meczu, Manchester City wygrał z Sunderlandem 4:3.










