W czterech pierwszych spotkaniach w ramach 37. kolejki Premiership strzelono 14 bramek. Połowa z nich padła w spotkaniu Blackpool z Boltonem. Ważne zwycięstwa odniosły beniaminki, które walczą o utrzymanie się w Premiership. Dzięki remisowi na Ewood Park Manchester United został mistrzem Anglii.
Blackburn Rovers – Manchester United 1:1

Na Ewood Park po pewne trzy punkty przyjechał Manchester United, który jest coraz bliżej sięgnięcia po swój 19. mistrzowski tytuł. Jednak walczące o utrzymanie się w Premiership Blackburn niesione dopingiem swoich kibiców nie zamierzało przegrać tego spotkania. W bramce „Czerwonych Diabłów” zagrał od pierwszych minut Tomasz Kuszczak. Polski bramkarz, który będzie chciał jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, skapitulował już po 20 minutach gry, gdy Emerton wyprowadził Blackburn na prowadzenie. „Czerwone Diabły” od razu rzuciły się do odrabiania strat, jednak do przerwy wynik nie uległ zmianie i z wyniku na Ewood Park cieszył się Carlo Ancelotti. Druga połowa niewiele różniła się od końcówki pierwszej, podopieczni sir Aleksa Fergusona za wszelką cenę chcieli jak najszybciej odrobić straty. Sztuka ta udała im się dopiero w 73. minucie meczu, Javier Hernandez został sfaulowany w polu karnym przez Paula Robinsona i prowadzący spotkanie Phil Dowd po konsultacji z liniowym zdecydował się wskazać na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Wayne Rooney. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i dzięki temu remisowi Manchester United prześcignął w historycznej klasyfikacji Liverpool i sięgnął po swój 19. mistrzowski tytuł.
Blackpool – Bolton 4:3

Aż siedem bramek zobaczyli kibice zgromadzeni na Bloomfield Road. Wynik już w 6. minucie meczu otworzył Kevin Davies, a 360 sekund później było już 1:1 za sprawą DJ Cambella. Bijące się o utrzymanie w Premiership „Mandarynki” dzięki Jasonowi Puncheonowi podwyższyły stan meczu na 2:1. Nie minęło pięć minut, a było już 2:2 dzięki bramce Taylora. Cios za ciosem, bramka za bramkę, prawdziwy bój o utrzymanie się podopiecznych Iana Holloweya w Premiership. Gospodarze jeszcze przed przerwą znowu podwyższyli za sprawą DJ Cambella wynik na 3:2. Jednak po zmianie stron zawodnicy Owena Coyle’a nie zamierzali odpuszczać i w 54. minucie doprowadzili do remisu. Na listę strzelców wpisał się wypożyczony z Chelsea Londyn Daniel Sturridge. Ostatnie słowo należało jednak do „Mandarynek”, które niesione dopingiem swoich kibiców, w 63. minucie meczu zdobyły bramkę na 4:3. Gola na wagę zwycięstwa i być może utrzymania się w Premiership zdobył lider drużyny, Charlie Adam. Po tym heroicznym zwycięstwie Blackpool nad Boltonem „Mandarynki” mają szansę na pozostanie w Premiership na kolejny sezon.












