Choć Bayern Monachium po pierwszej połowie meczu z Borussią M’Gladbach prowadził, nie można powiedzieć, że było to jednostronne spotkanie. Strzelali jednak tylko piłkarze Bayernu: Robben i Mandżukić pokonali ter Stegena, a Dante Neuera. W drugiej połowie gola z rzutu karnego dołożył Alaba.
Sezon rozpoczął się oczywiście od części oficjalnej, która zawierała m.in. prezentację artystyczną i krótką przemowę prezydenta DFL, Reinharda Rauballa. Po wyjściu zawodników na murawę odegrano hymn Niemiec.

Sam mecz rozpoczął się, zgodnie z oczekiwaniami, od przewagi Bayernu, choć trzeba podkreślić, że do pewnego momentu Borussia próbowała się odgryzać. Pierwszy gol tego sezonu padł w 12. minucie. Źle piłkę wybił ter Stegen, ta szybko trafiła do Ribery’ego, a Francuz popisał się kapitalnym podaniem do Robbena, który z ogromnym spokojem wykończył akcję. Chwilę później było już 2:0. Robben szybko wykonał rzut wolny i dośrodkował w pole karne. Tam piłkę trącił Ribery, bardzo źle interweniował ter Stegen i futbolówka wylądowała pod nogami Mandżukicia, który musiał skorzystać z takiego prezentu. Trzeba jednak podkreślić, że Chorwat był na spalonym. Goście odpowiedzieli bardzo groźną kontrą, którą jednak złym strzałem zakończył Raffael.
O ile dość słabo Borussia wyglądała w destrukcji, o tyle całkiem nieźle na tle Bayernu wyglądała w kreowaniu akcji. Bardzo groźnie było po wrzutce Hermanna, kiedy Raffael zgrał głową do Krusego. Ten strzelił z pięciu metrów, ale świetnie interweniował Neuer. W tej fazie gospodarze odpowiedzieli strzałami zza pola karnego Robbena i Ribery’ego, ale oba poszybowały ponad bramką. W 40. minucie padł gol kontaktowy. Arango dośrodkował w pole karne, a Neuera wyprzedził Dante i pokonał własnego bramkarza. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie kapitalnie interweniował ter Stegen. Najpierw wyciągnął świetny strzał Kroosa, a chwilę później po rzucie rożnym zatrzymał strzał głową Mandżukicia.
Druga połowa rozpoczęła się od dobrego kontrataku gości, ale po dośrodkowaniu Daemsa strzał Krusego trafił w Raffaela. Podopieczni Favre’a raz po raz kąsali Bayern, ale ostatecznie pozostawianie dziur w obronie mistrzom kraju uchodziło na sucho. Z biegiem czasu piłkarze Borussii wyraźnie zaczęli opadać z sił, co wiązało się z coraz większą przewagą Bayernu. Prowadzenie monachijczycy powiększyli jednak dopiero po kuriozalnej sytuacji. Sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Domingueza. Ter Stegen świetnie obronił strzał Müllera, by piłka poleciała w stronę Domingueza… który ponownie dotknął jej ręką, zapewniając sobie tym samym tytuł kretyna kolejki. Drugiej „jedenastki”, tym razem wykonywanej przez Alabę, ter Stegen już nie obronił.
Ostatnie minuty minęły na wymianie piłki piłkarzy Bayernu, jednak na kolejne gole się to nie przełożyło. Ze składem eksperymentował Guardiola: wpuścił Kirchoffa, przesunął Lahma na pozycję ofensywnego pomocnika. Jednak po pierwszym meczu widać, że głównym problemem Bayernu jest obrona. Genialny duet Schweinsteiger – Martinez był odpowiedzialny za przerywanie akcji rywali. „Basti”, który rozegrał 300. mecz w Bundeslidze, albo jest bez formy, albo wyraźnie odczuwa brak hiszpańskiego kolegi obok. Za to bardzo solidnie zaprezentowała się Borussia, przede wszystkim w ataku. Wygląda na to, że podopieczni Luciena Favre’a będą walczyli w tym sezonie o europejskie puchary. Należy docenić jeszcze Francka Ribery’ego, który z każdym meczem prawdopodobnie będzie przybliżał się do Złotej Piłki.









