Sebastianem Tyrałą zainteresowana była Arka Gdynia. Gdyby drużynie z Pomorza udało się zakontraktować tego utalentowanego piłkarza, byłby to jeden z hitów transferowych polskiej Ekstraklasy.
Po podpisaniu umowy z Błażejem Telichowskim „Arkowcy” szukali dalszych wzmocnień. Na celowniku włodarzy klubu z Gdyni pojawiło się kilku znakomitych piłkarzy, w tym m.in. Tyrała.
Wiadomo było, że negocjacje pomiędzy Arką a Borussią Dortmund trwają, a stadium ich jest rozwojowe. Najważniejszą sprawą, która jednak zawsze stawała na drodze do ostatecznej ugody, były warunki odstępnego.
Dziś już wiadomo, że zawodnik ten w Polsce nie zagra. Dziwić może zachowanie niemieckiego zespołu, który z jednej strony nie pozwalał piłkarzowi na grywanie w pierwszym zespole (Sebastian ostatnio często występował w rezerwach), a z drugiej zdawał sobie sprawę, iż przejście do klubu z Polski dla Tyrały było ważne, stąd też postawione warunki finansowe. Dyrektor sportowy Borussii Dortmund, Michael Zork, zażądał za piłkarza 200 tys. złotych, a w grę wchodziło tylko krótkoterminowe wypożyczenie.
Sebastian otrzymał nie tak dawno polskie obywatelstwo. Gra w Ekstraklasie pozwoliłaby mu wrócić do dobrej formy po niedawnej kontuzji, jak i wypromować się w kontekście gry w reprezentacji Polski, w której zaliczył już jeden występ.










