We wtorkowy wieczór rozegrano jedno ze spotkań zaległej 21. kolejki Premiership. Tym razem złe warunki atmosferyczne nie przeszkodziły w rozegraniu pojedynku między Hull City a Chelsea Londyn. Na KC Stadium byliśmy świadkami niespodzianki, bowiem będące na dole tabeli „Tygrysy” zremisowały 1:1 z obecnym liderem Premiership, czyli „The Blues”.
Starcie lidera z outsiderem. Tak można w kilku słowach określić mecz między Hull City a Chelsea Londyn. „The Blues” kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa i obecnie zajmują pierwsze miejsce w lidze, mając punkt przewagi nad Manchesterem United. W zgoła odmiennej sytuacji jest ekipa z Hull. Zajmuje ona przedostatnie miejsce i teraz walczy o każdy możliwy punkt, który by jej pomógł w utrzymaniu się w Premiership. O tym, że „Tygrysów” nie należy lekceważyć, Chelsea przekonała się już na początku sezonu, gdy w doliczonym czasie gry zapewniła sobie zwycięstwo 2:1. Zdeterminowane walką o pozostanie w lidze Hull City, mające przewagę własnego boiska, chciało ukraść choćby punkt rozpędzonej zwycięstwami londyńskiej Chelsea.
Już od pierwszych minut widać było różnicę między zespołami. Powoli i stopniowo Chelsea zyskiwała przewagę w posiadaniu piłki, zmuszając Hull City do cofnięcia się do defensywy i gry z kontry. Z każdą minutą rosła dominacja londyńskiego zespołu szukającego luki w obronie „Tygrysów”. Spotkanie rozkręciło się na dobre od 24. minuty, kiedy to Michael Ballack popisał się cudownym „szczupakiem” po dośrodkowaniu Branislava Ivanovicia. Efektowny strzał Niemca wybronił Boaz Myhill, jednak byłby bez szans, gdyby reprezentant Niemiec przepuścił piłkę do Didiera Drogby. Pięć minut po tej dogodnej sytuacji stało się coś niemożliwego. Steven Mouyokolo wykorzystał błąd Petra Cecha wychodzącego do dośrodkowania z rzutu rożnego i wpakował głową piłkę do siatki. Stracona bramka mocno rozzłościła podopiecznych Carlo Ancelottiego. Zepchnęli jeszcze bardziej zespół gospodarzy do obrony. Jednak dośrodkowania ze skrzydeł, jak i prostopadłe podania były bardzo czytelne i nie stanowiły większego zagrożenia dla bramki Hull City. Również strzały z dystansu w wykonaniu Deco i Anelki nie przyniosły upragnionego gola. W 41. minucie tuż przed polem karnym nieprawidłowo powstrzymywany był Nicolas Anelka. Do rzutu wolnego podszedł powracający z Pucharu Narodów Afryki Didier Drogba i nie dał najmniejszych szans bramkarzowi. Do przerwy na KC Stadium Hull niespodziewanie remisowało z Chelsea 1:1. Niewątpliwie ozdobą pierwszej części spotkania były pojedynki między pomocnikiem „Tygrysów” Stephenem Huntem a obrońcą „The Blues” Branislavem Ivanoviciem.
Przez pierwsze dziesięć minut drugiej połowy Hull kilka razy postraszyło w bramce Petra Cecha. Później inicjatywę przejęli goście, którzy za wszelką cenę chcieli wygrać to spotkanie. Sygnał do ataku dał Branislav Ivanović, którego silny strzał obronił bramkarzy „Tygrysów”. Podobnie jak w pierwszej części meczu, Chelsea stopniowo zdobywała przewagę na boisku, jednak jej ataki wciąż były niedokładne i kończyły się na dobrze ustawionych obrońcach gospodarzy. Po krótkim okresie dominacji londyńczyków mecz wyrównał się i akcje przenosiły się w szybkim tempie od jednej bramki do drugiej. Lepsze sytuacje mieli „The Blues”, jednak ich strzały były niecelne lub wyłapywane przez bramkarza. Do końca spotkania Chelsea nie udało się wywieźć z KC Stadium trzech punktów, głównie dzięki bardzo dobrej postawie golkipera „Tygrysów”, Boaza Myhilla.










