Zachowaniu kibiców Legii Warszawa przyklasnęli głównie oni sami. Odpalone race to z automatu kolejna kara pieniężna dla klubu, jednak to nie jest największy problem. Dużo gorzej jest z hasłami krzyczanymi przez fanów ze stolicy naszego kraju. Co UEFA zrobi z naszym rodzynkiem w europejskich rozgrywkach?
Kibice Legii Warszawa nie pomagają często swojemu klubowi. Jak najbardziej rozumiem radość z organizacji opraw, jednak kompletnie nie rozumiem celowego robienia krzywdy, w tym wypadku finansowej, ukochanemu klubowi. Jeżeli rzeczywiście mają barwy w swoim sercu, to chyba rozumieją, że pewne zachowania nie przystoją i sprawiają, że robią złą renomę i przyczyniają się do tego, że zamiast na zawodników klub płaci coraz większe pieniądze na kary. A klubu w Champions League nie mamy od 1997 roku… Fani niestety nie poprzestali na „fajerwerkach”. Do wiwatu dodali, skandując obraźliwe hasła wobec bramkarza gospodarzy – Boubacara Barry’ego. Sędzia postanowił przerwać spotkanie do momentu zakończenia incydentu!
To wiemy niemal wszyscy – rodzi się jednak pytanie. Dlaczego za zachowanie malutkiego odsetka płacić mają wszyscy? Tego nigdy nie zrozumiem, jednak zasady to zasady. Nawet jeśli głupie, to nie powinno ich się łamać. Niestety, mówi się o tym, że stołeczny zespół czekają duże kary. – Gdy usłyszałem, co stało się w Lokeren, opadły mi ręce. To pierwszy przypadek, gdy mecz polskiego zespołu przerwano przez rasistowskie okrzyki – powiedział Kazimierz Oleszek, który jest delegatem UEFA. Federacja ma podjąć decyzję jutro. Czym się to wszystko skończy? Prawdopodobnie dużą sankcją finansową, zamknięciem stadionu na więcej niż jeden mecz i wykonaniem zawieszonego wyroku z poprzedniego sezonu (dodatkowe spotkanie bez udziału publiki).
Zarząd klubu nie stanął w obronie „szkodników” i wystosował oświadczenie, w którym nie popiera takich zachowań. Ponadto czytamy w nim również o przeprosinach dla Iworyjczyka, a także o tym, że warszawiacy wystosowali prośbę do Lokeren o udostępnienie materiału z monitoringu w celu pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców tych czynów. Warto również zwrócić uwagę na to, że za Legią wstawiła się organizacja „Nigdy Więcej”. A właściwie nie tyle wstawiła, co wsparła publikację oświadczenia.
Zwrócił również na to uwagę Krzysztof Stanowski, dziennikarz Weszło, wywołując na Twitterze wielką kłótnię o to, kto ma rację. W rolach głównych redaktor i były piłkarz Legii Warszawa, Wojciech Kowalczyk.











