Wygląda na to, że dobra forma piłkarzy Widzewa Łódź należy już do przeszłości. W dzisiejszym meczu łodzianie przegrali na własnym boisku z Pogonią Szczecin 1:3.
Widzew wszedł w to spotkanie znacznie lepiej. Już w 4. minucie akcję Kaczmarka z Ben Dhifallahiem mógł wykończyć Sebastian Dudek. Gdyby pomocnik Widzewa miał dłuższą nogę albo ruszył nieco wcześniej, to pewnie bez problemu umieściłby piłkę w siatce. Kilka chwil później podopieczni trenera Mroczkowskiego raz jeszcze mieli doskonałą okazję, by wyjść na prowadzenie. Po świetnym podaniu Kaczmarka Ben Dhifallah znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Janukiewicz pokazał jednak, że nie bez powodu Waldemar Fornalik zwrócił na niego uwagę, rozdzielając nominację na mecze kadry.

Pierwsza część spotkania zdecydowanie należała do Widzewa. Łodzianie grali z większą swobodą, częściej gościli pod bramką rywala i oddali więcej strzałów na bramkę. Szczecinianie ograniczali się jedynie do kontrataków, które w pierwszych 30 minutach można było policzyć na palcach jednej ręki.
W końcówce pierwszej części spotkania zrobiło się gorąco pod bramką Widzewa. Najpierw Kolendowicz przegrał pojedynek oko w oko z Mielcarzem, który obronił też dobitkę Frączczaka, a później piłka po strzale Dąbrowskiego wylądowała na słupku widzewskiej bramki. Końcówka pierwszej części gry była więc niezwykle emocjonująca, co zapowiadało doskonałe widowisko w drugiej połowie.
Drugie 45 minut rzeczywiście było dużo ciekawsze niż pierwsze. Już dziewięć minut po powrocie piłkarzy na boisko wynik uległ zmianie. Tyle że bramki nie zdobył faworyzowany Widzew, a spisywana na straty Pogoń. Bohaterem akcji był Adam Frączczak, który wykorzystał nieporozumienie łódzkiej defensywy przy zastawianiu pułapki ofsajdowej, następnie minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki.
„Portowcy” się wyraźnie rozkręcili i kilka chwil później prowadzili już 2:0. Strzelcem bramki był Robert Kolendowicz, lecz większą zasługę należy przypisać Ediemu. Brazylijczyk świetnie poradził sobie na skrzydle z obrońcami rywali i podał do byłego reprezentanta Polski tak dokładnie, że ten nawet gdyby był kłodą, to i tak wpakowałby piłkę do siatki. Kilka chwil później Widzew wrócił do gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Janukiewicz zbyt krótko wybił piłkę, ta spadła wprost na głowę Kaczmarka, który przelobował nieco wysuniętego golkipera Pogoni.
Widzew zdobył gola kontaktowego, lecz po chwili stracił zawodnika. Banasiak dopuścił się faulu w środkowej strefie boiska, za co otrzymał od sędziego prezent w postaci żółtej kartki. Młody zawodnik miał już wcześniej kartkę na koncie, więc rzeczą oczywistą była kartka koloru czerwonego.











