Tuchel – menedżer autorytarny czy totalitarny?


Jakim trenerem jest Niemiec? Czy młodzież i stara gwardia Chelsea dadzą się podporządkować nowemu reżimowi?

7 lutego 2021 Tuchel – menedżer autorytarny czy totalitarny?
psgonline.pl

Thomas Tuchel po zwolnieniu Franka Lamparda został menedżerem londyńskiej Chelsea. W poprzednich klubach wyrobił sobie markę i nazwisko. Dał się poznać jako fanatyk taktyki, a jeszcze bardziej jako stanowczy i surowy szkoleniowiec. Niemiec pozostawał faworytem do objęcia posady w Londynie od początku stycznia. Jego rozstanie z PSG było bezsprzecznie najgłośniejszym wydarzeniem w świecie piłkarskim na przełomie roku. Zgarnął za zwolnienie bez wątpienia miłą dla oka sumę 5 milionów euro.


Udostępnij na Udostępnij na

W związku z premią spekulowano, że Niemiec uda się na dłuższe i zasłużone wakacje. Wśród faworytów najczęściej wymieniano również jego rodaka – Juliana Nagelsmanna, Masimiliano Allegriego czy Brendana Rodgersa.W Polsce, po zwolnieniu Jerzego Brzęczka z roli selekcjonera kadry narodowej, nieśmiało niektórzy wymieniali Tuchela właśnie w tej roli. W związku z dużą premią, jaką zainkasował z Paryża, snuto przypuszczenia, że PZPN mogłoby stać na takiego trenera. Oczywiście były to bez wątpienia zwykłe mrzonki. Selekcjonerem został Paulo Sousa, a Niemca parę dni później zaprezentowano jako nowego menedżera „The Blues”.

Gegenpressing i tiki-taka inspiracją

Największy wpływ na karierę trenerską Tomasa Tuchela miała dwójka mężczyzn. Pierwszym z nich był jego były trener, Ralf Rangnick. Obecny szkoleniowiec Chelsea pod okiem mentora prowadził drużynę rezerw Augsburga, w której z kolei był nauczycielem i inspiracją innego znanego dziś niemieckiego trenera – Juliana Nagelsmanna. To właśnie Rangnick zwany w środowisku piłkarskim „Profesorem” uznawany jest za prekursora gegenpressingu. Rozpowszechniał wśród nowego pokolenia trenerskiego filozofię gry, w której przeciwnik nie miał chwili do namysłu, mając piłkę przy nodze lub tracąc ją. Cały system polegał na szybkim odebraniu piłki i przede wszystkim jak najszybszym strzeleniu gola po przejęciu.

Sam Tuchel nie ukrywa, że największe wrażenie zrobiła na nim Barcelona Pepa Guardioli, która zasłynęła z tiki-taki. Próbując połączyć te dwa style, Niemiec nauczył się żonglować taktyką i zmieniać ją w trakcie meczów. Dobrym przykładem jego umiejętności jest prowadzone przez niego Mainz. Potrafiło zaskakiwać takie drużyny jak Bayern Monachium. W wyniku czego zespół z Moguncji za kadencji Niemca wygrał z „Bawarczykami” trzykrotnie, za każdym razem stosując inną taktykę.

Thomasa Tuchela podczas pobytu w Mainz łączono między innymi z pracą nowego selekcjonera Niemiec. Ciekawą opcją było rozpatrywanie w kontekście zmiany Guardioli w Bayernie. Nikogo nie zdziwiło więc, kiedy po odejściu Kloppa z Borussi na jego miejsce sprowadzono właśnie Tuchela. Obaj panowie pewnie przeżyli deja vu, gdyż to właśnie Jürgenn Klopp, przechodząc do zespołu z Dortmundu, robił miejsce zmiennikowi w Mainz. 42-letni szkoleniowiec, obejmując Borussię, mógł pokazać w pełni swój kunszt. Początek miał znakomity, do tego widowiskowy, ofensywny futbol. Premierowy sezon zakończony na drugim miejscu z największą liczbą strzelonych bramek w lidze i z niesamowitym dorobkiem punktowym na mecz 2,29.

Źródło: Transfermarkt.com

Trudny charakter

Nie ma co ukrywać, że Thomas Tuchel to specyficzna osoba. Wprowadza swoje rządy i oczekuje posłuszeństwa ze strony piłkarzy. Nieważne, jak wielkimi gwiazdami są, o czym przekonał się w PSG chociażby Neymar. Co ciekawe, ani w Borussi ani w Paryżu wręcz znakomite wyniki nie pozwalały Tuchelowi na długą pracę z zespołem. Konflikty na linii zarząd – trener kończyły się w tych przypadkach tak samo. Nawet w Mainz przyznano, że często dochodziło do spięć i sporów z zarządem. W Dortmundzie nie ukrywano głównego powodu rozstania się ze szkoleniowcem. W PSG przykryto konflikt wewnętrzny brakiem dominacji w lidze. Chociaż parę miesięcy wcześniej, właśnie bezsprzecznie za sprawą Tuchela, właściciele z Emiratów Arabskich mogli oglądać swój zespół po raz pierwszy w finale Ligi Mistrzów. O tym, jak Niemiec zachowuje się w stosunku do swoich podopiecznych, mogą świadczyć słowa byłego zawodnika Mainz – Heinze Müllera, który nazywa byłego trenera „Dyktatorem”.

Wygrani i przegrani

Frank Lampard podczas swojego pobytu w klubie stosował głównie grę czterema obrońcami. Odważnie stawiał na młodzież, ale też potrafił wpaść w konflikt z liderami zespołu jak Marcos Alonso. Ponadto nie potrafił dotrzeć do Jorginho, który prezentował się bardzo niepewnie i apatycznie momentami na środku boiska. Styl eksszkoleniowca „The Blues” był również ofensywny. Z pewnością jednak nie pozostawał tak skuteczny jak jego obecny zmiennik.

Źródło: Transfermarkt.com

Thomas Tuchel uwielbia grać trójką środkowych plus „wahadłowi” obrońcy. Odświeżył jednego z liderów Chelsea, a pozostającego w konflikcie z byłym już szkoleniowcem Marcosa Alonso. Z pewnością piłkarz odwdzięczył się najlepiej jak mógł, strzelając gola w meczu z Burnley. Widać, że może to być jeden z żołnierzy Tuchela. Wydaje się również, że znalazł odpowiednią rolę dla Jorghingo. Włoch trzy ostatnie mecze w lidze zagrał na naprawdę wysokim poziomie. Jest prawie pewne, że będzie nie do ruszenia z taką formą.

Nie poprawia się sytuacja Kourta Zoumy. Obecnie uraz, a wcześniej zmiana formacji, w której partnerami Thiago Silvy zostali Rudiger oraz Azpilicueta. Adaptacja do nowego systemu gry może zająć wychowankowi Chelsea trochę czasu. Najważniejszą kwestią będzie współpraca Niemca z jego rodakami, a więc z Havertzem oraz Wernerem, którzy zawodzą na całej linii.

Ile czasu zostało?

Znając właściciela Chelsea, z jego braku cierpliwości do menedżerów właściwe wydaje się pytanie – ile czasu zostało Thomasowi Tuchelowi? Prawdopodobnie konflikt pomiędzy Abramowiczem a mocno zapatrzonym w swoje metody szkoleniowcem może wywołać byle iskra. Patrząc na statystyki ostatnich trenerów zespołu z Londynu, Niemiec może być właśnie tą osobą, której potrzebuje rosyjski magnat. Poprzednikom brakowało albo widowiskowego stylu gry, albo liczby goli strzelanych, albo punktów w meczach. Do tej pory Thomas Tuchel zapewniał swoim drużynom wszystkie te trzy kwestie. W zamian oczekiwał tylko zaufania i wsparcia od zarządu oraz zaufania i poświęcenia od swoich zawodników.

Szkoleniowiec ten potrafi wyciągnąć zespół na wyższy level, pokazując piłkarzom, że ciężka praca daje efekty. Konkludując, tak jak ustrój autorytarny różni się od totalitarnego, tak Thomas Tuchel udowadnia, że jest menedżerem autorytarnym, z małymi zakusami w stronę totalitarną. Skupia się na pracy z piłkarzami, starając się nie ingerować w sprawy władz klubów, jednak głośno potrafi wyrazić swoje niezadowolenie.

Komentarze
Maciej (gość) - 12 miesięcy temu

Świetny artykuł, statystyki w ostatnich kolejkach i wyniki drużyny potwierdzają, że zatrudnienie Pana Tuchela było znakomitym ruchem i to, jak wielki umysł taktyczny posiada Pan Thomas. Myśle, że Chelsea może namieszać w końcówce sezonu i wypchać którąś z drużyn z miejsc pucharowych w tabeli, ba może nawet i zagrozi liderowi. Wkrótce mecze z Utd., Liverpoolem i w maju z City. Nie mogę się doczekać!

Dziękuję Panie Woźniak, dzięki takim artykułom znacznie przyjemniej i bardziej świadomie śledzi się Premier League.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze