Thomas Tuchel po zwolnieniu Franka Lamparda został menedżerem londyńskiej Chelsea. W poprzednich klubach wyrobił sobie markę i nazwisko. Dał się poznać jako fanatyk taktyki, a jeszcze bardziej jako stanowczy i surowy szkoleniowiec. Niemiec pozostawał faworytem do objęcia posady w Londynie od początku stycznia. Jego rozstanie z PSG było bezsprzecznie najgłośniejszym wydarzeniem w świecie piłkarskim na przełomie roku. Zgarnął za zwolnienie bez wątpienia miłą dla oka sumę 5 milionów euro.
W związku z premią spekulowano, że Niemiec uda się na dłuższe i zasłużone wakacje. Wśród faworytów najczęściej wymieniano również jego rodaka – Juliana Nagelsmanna, Masimiliano Allegriego czy Brendana Rodgersa.W Polsce, po zwolnieniu Jerzego Brzęczka z roli selekcjonera kadry narodowej, nieśmiało niektórzy wymieniali Tuchela właśnie w tej roli. W związku z dużą premią, jaką zainkasował z Paryża, snuto przypuszczenia, że PZPN mogłoby stać na takiego trenera. Oczywiście były to bez wątpienia zwykłe mrzonki. Selekcjonerem został Paulo Sousa, a Niemca parę dni później zaprezentowano jako nowego menedżera „The Blues”.
Gegenpressing i tiki-taka inspiracją
Największy wpływ na karierę trenerską Tomasa Tuchela miała dwójka mężczyzn. Pierwszym z nich był jego były trener, Ralf Rangnick. Obecny szkoleniowiec Chelsea pod okiem mentora prowadził drużynę rezerw Augsburga, w której z kolei był nauczycielem i inspiracją innego znanego dziś niemieckiego trenera – Juliana Nagelsmanna. To właśnie Rangnick zwany w środowisku piłkarskim „Profesorem” uznawany jest za prekursora gegenpressingu. Rozpowszechniał wśród nowego pokolenia trenerskiego filozofię gry, w której przeciwnik nie miał chwili do namysłu, mając piłkę przy nodze lub tracąc ją. Cały system polegał na szybkim odebraniu piłki i przede wszystkim jak najszybszym strzeleniu gola po przejęciu.
Sam Tuchel nie ukrywa, że największe wrażenie zrobiła na nim Barcelona Pepa Guardioli, która zasłynęła z tiki-taki. Próbując połączyć te dwa style, Niemiec nauczył się żonglować taktyką i zmieniać ją w trakcie meczów. Dobrym przykładem jego umiejętności jest prowadzone przez niego Mainz. Potrafiło zaskakiwać takie drużyny jak Bayern Monachium. W wyniku czego zespół z Moguncji za kadencji Niemca wygrał z „Bawarczykami” trzykrotnie, za każdym razem stosując inną taktykę.
Thomasa Tuchela podczas pobytu w Mainz łączono między innymi z pracą nowego selekcjonera Niemiec. Ciekawą opcją było rozpatrywanie w kontekście zmiany Guardioli w Bayernie. Nikogo nie zdziwiło więc, kiedy po odejściu Kloppa z Borussi na jego miejsce sprowadzono właśnie Tuchela. Obaj panowie pewnie przeżyli , gdyż to właśnie Jürgenn Klopp, przechodząc do zespołu z Dortmundu, robił miejsce zmiennikowi w Mainz. 42-letni szkoleniowiec, obejmując Borussię, mógł pokazać w pełni swój kunszt. Początek miał znakomity, do tego widowiskowy, ofensywny futbol. Premierowy sezon zakończony na drugim miejscu z największą liczbą strzelonych bramek w lidze i z niesamowitym dorobkiem punktowym na mecz 2,29.













