Biją faworytów! Oto najważniejsza informacja po ekstraklasowej niedzieli. Czego jeszcze dowiedzieliśmy się w końcówce 6. kolejki ligowej?
Kolej na Piasta

Podopieczni Radoslava Latala postanowili na dłużej zadomowić się na pozycji lidera naszej ligi. Niedzielne zwycięstwo w Poznaniu sprawiło, że gliwiczanie będą liderem ligi przez minimum trzy tygodnie! Czterech punktów przewagi nie da się przecież roztrwonić w jednej serii spotkań, a po następnej kolejce mamy przerwę na mecze reprezentacji. Lecha zaskoczyło w niedzielę kilku gości. Jakub Szmatuła – bo w Poznaniu urodził się znakomity piłkołap, którego talentu jednak tam nie dostrzeżono. Abdul Aziz Tetteh – bo okazało się, że Ghańczyk potrafi jednak dograć znakomitą piłkę. Lechita popisał się bowiem kapitalnym podaniem do znajdującego się na czytej pozycji Nespora, który asystował przy bramce Kamila Vacka. Gergo Lovrencsics – bo mecz mu wybitnie nie wyszedł. I wreszcie czeski duet Nespor-Vacek – bo potrafił odwrócić role. Lech przed meczem był faworytem spotkania z liderem, jak się jednak okazało – zupełnie niesłusznie.
Korona za cierpliwość
Drugi niedzielny mecz, drugie potężne zaskoczenie. Lekka rotacja trenera Berga zupełnie wybiła legionistów z rytmu. Szybko stracona bramka, bicie głową w mur, brak klarownych sytuacji strzeleckich – taka była Legia w niedzielę. Gdy Korona straciła bramkę po niesprawiedliwie podyktowanym karnym, wydawało się, że wszystko wróci do porządku. Sprawiedliwości stało się jednak zadość, a „Walkerem” stał się Michał Przybyła. Za sprawą czwartej bramki w sezonie dał „Złocisto-Krwistym” sensacyjne zwycięstwo. Marcin Brosz to prawdziwy cudotwórca – 10 punktów w pierwszych sześciu meczach to o około 10 więcej niż przewidywali bukmacherzy. I chwała mu za to – liga będzie ciekawsza!
Światełko w górniczym tunelu
Idę o zakład, że po 22 minutach meczu w Zabrzu pierwsi dziennikarze zaczynali pisać o „odrodzeniu Zagłębia” i „kryzysie Górnika”. Nowa banda Ojrzyńskiego pokazała jednak charakter i wyszarpała punkt „Miedziowym”. Cena rudego kruszcu zatem spada, węgiel nieznacznie odbił się od dna. Druga połowa zabrzańskiego meczu może być początkiem czegoś wielkiego, bo jeszcze przed przerwą wydawało się, że to klub skazany na bęcki od dowolnej zbieraniny jedenastu facetów. W bólach rodzą się rzeczy wielkie – to najlepsza z możliwych wiadomości dla szkoleniowca Górnika.
Jedenastka kolejki wg iGola:











