Na Signal Iduna Park Borussia Dortmund podejmuje Herthe Berlin. Faworytem spotkania jest oczywiście BVB, jednak pierwsze czterdzieści pięć minut należy do ekipy gości, którzy prowadzą 2:1. Strzelanie rozpoczął Reus, jednak później fatalne błędy popełniła defensywa Borussii i dwie bramki zdobyli Ramos i Allagui.
Od pierwszych minut Hertha próbowała zrobić wszystko, aby gospodarze mieli jak najmniej miejsca. Gośce konstruowali atak pozycyjny, ale już w siódmej minucie Kehl wrzucił piłkę w pole karne, gdzie na czystą pozycję wyszedł Marco Reus i bez problemu pokonał 18-letniego Gersbecka. Gol nie sprawił, że drużyna z Berlina cofnęła się do obrony. Nadal próbowali zagrażać bramce Weidenfellera i w 12. minucie Ramos powinien wykorzystać swoją świetną sytuację, ale niesamowicie obronił bramkarz BVB.
Gospodarze nabierali wiatru w żagle, coraz częściej atakując bramkę młodego golkipera Herthy, lecz w 23. minucie fatalnie piłkę stracił Durm. Allagui popędził na bramkę Borussii, po czym podał do Ramosa, który z najbliższej odległości pokonał Weidenfellera. W kolejnym fragmencie meczu mogliśmy nadal obserwować sporo błędów obrony Juergena Kloppa, który od kilku spotkań jest prawdziwą piętą achillesową ekipy z Signal Iduna Park. W końcówce piłkarze BVB mieli kilka niezłych sytuacji, ale brakowało dokładności i chyba jednak lepszego pomysłu na sforsowanie obrony gości. W większości działań ofensywnych BVB jednak miała tendencje do przekombinowania i w efekcie więcej goli gospodarzy w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy.
Zobaczyliśmy za to bramkę gości, którzy w końcówce byli trochę zepchnięci pod własną bramkę, ale w jednej z ostatnich akcji meczu okropny błąd popełnił Sarr, który stracił piłkę i Sami Allagui pomknął na bramkę, gdzie zakręcił Weidenfellerem i wpakował gola „do szatni”. Wydawało się, że wynik już się nie zmieni, ale młody defensor wicemistrzów Niemiec fatalnie interweniował w tej sytuacji i gospodarze schodzli na przerwę z wynikiem bardzo niekorzystnym.
Po przerwie na boisku zameldował się Łukasz Piszczek, który zmienił podłamanego Sarra. Przed niemal całą połowę mieliśmy jednak pokaz bardzo topornej gry z obu stron. Zdecydowanie wynik odpowiadał piłkarzom z Berlina, którzy byli mocno skupieni na rozbijaniu ataków Borussii już w okolicach środka boiska. Piłkarze BVB wdawali się również w ostrą grę, która nie przynosiła nic pożytecznego, a jedynie niepotrzebne rzuty wolne, co było wodą na młyn dla podopiecznych Otto Rehagela. W 65. minucie Hofmann, który zmienił zmęczonego Błaszczykowskiego, nieźle przymierzył na bramkę Herthy, ale Gersbeck świetnie interweniował. Kolejne minuty to prawdziwy koncert nudy, niedokładności i marazmu. Ekipa z Dortmundu co prawda niemal cały czas była w natarciu, ale przypominało to bardziej bicie głową w mur. Nieźle spisywał się również golkiper Herthy, który debiutował w tym spotkaniu. Juergen Klopp wyglądał na mocno zmartwionego, ponieważ jego ekipa przegrała trzeci mecz z rzędu w Bundeslidze i sytuacja w tabeli mocno się komplikuje.








