Podobnie jak wczoraj, trener Franciszek Smuda w ostatniej chwili zmienił plany i zarządził trening na Arenie Kielc zamiast na starym stadionie Korony. Zajęcia zaczęły się kwadrans przed jedenastą.
Nie uczestniczył w nich kontuzjowany wczoraj Rafał Murawski, który zaraz po przyjeździe na stadion udał się na odnowę biologiczną. Z całą grupą ćwiczył natomiast Marcin Kowalczyk, który jeszcze wczoraj trenował wspólnie z Tomaszem Kuszczakiem, gdyż obaj dopiero co zaleczyli kontuzje. Bramkarz Manchesteru United nie był jeszcze gotowy na grę na pełnych obrotach i ćwiczył cały czas z trenerem bramkarzy, Jackiem Kazimierskim, a pod koniec treningu rozciągał się.

Tak jak wczoraj, rozgrzewkę poprowadził asystent selekcjonera, Jacek Zieliński. Zaordynował piłkarzom przebieżkę, zaś na jego komendę gracze grupowali się w trójki lub robili przysiady i zwroty. Później nadszedł czas na doskonalenie zgrania – zawodnicy grali z klepki w dużym kwadracie, do tego wykonywali ćwiczenia rozciągające.
Po dwudziestu minutach pojawił na boisku selekcjoner i podzielił piłkarzy na dwie grupy treningowe. Wykonywali oni w parach ćwiczenia szybkościowe, zaś po dziesięciu minutach trener zebrał ich na środku boiska i zaordynował mecz wewnętrzny. Pierwszą drużynę stanowili: Tytoń – Piszczek – Wojtkowiak – Żewłakow – Dudka, Mierzejewski – Jodłowiec – Matuszczyk – Błaszczykowski, zaś w napadzie zagrał duet Jeleń – Lewandowski. Drugi zespół zagrał w składzie: Fabiański – Kowalczyk – Glik – Zieliński (wskutek braku zawodników drugi trener kadry wcielił się w rolę stopera, nie odstawał zresztą od reszty reprezentantów) – Sadlok, drugą linia to: Peszko – Cetnarski – Małecki i Rybus, zaś atak: Nowak i Sobiech.
Mecz przebiegał pod dyktando pierwszej ekipy, która wystąpiła w żółtych koszulkach, i zakończył się wynikiem 2:0 (bramki zdobyli Lewandowski po kornerze Błaszczykowskiego oraz sam Kuba po dwójkowej akcji z Mierzejewskim). Trener Smuda co kilka minut przerywał grę i tłumaczył zawodnikom, jak mają się zachowywać, po kilka razy były wykonywane też rzuty rożne (pierwszy gol padł przy trzeciej powtórce rzutu rożnego). W trakcie meczu w drużynie „żółtych” zachodziły pewne zmiany, nieraz atak składał się z trzech zawodników, zaś pozycjami płynnie wymieniali się Jeleń, Błaszczykowski i „Lewy”. Po zmianie połów golkiperzy zostali w swoich bramkach, czyli Fabiański dołączył do drużyny ze znacznikami, zaś Tytoń zagrał z reprezentantami z mniejszym stażem.
Kilka minut przed południem mecz się zakończył, zaś piłkarze na koniec wykonali krótki trucht dookoła boiska. Później selekcjoner zgodził się, by przed zejściem do szatni zawodnicy chwilę porozmawiali z dziennikarzami. Nie stronił również od tego sam trener, który wspominał m.in. pióro śp. Janusza Atlasa.











