Pogoń Szczecin przegrała na własnym stadionie z mistrzem Polski 0:3. W związku z tym nastroje obu trenerów na konferencji prasowej diametralnie się różniły.
W pierwszej połowie przeważał Śląsk, choć nie przełożyło się to na gole. Worek z bramkami otworzył się dopiero w drugiej części spotkania. Po stałych fragmentach gry, wykonywanych przez Sebastiana Milę, gole zdobywali Rok Elsner i Tomasz Jodłowiec, a w końcówce spotkania sam kapitan drużyny z Wrocławia wpisał się na listę strzelców.

– Wynik może wskazywać, że to było łatwe spotkanie, ale wbrew temu, co się może wydawać, był to dla nas bardzo trudny mecz – powiedział po spotkaniu trener Śląska, Stanislav Levy. – Graliśmy bardzo zdyscyplinowanie, konsekwentnie i składnie i to właśnie dzięki temu zwyciężyliśmy. W naszej grze było jednak sporo niedokładności, a wynikało to stąd, że zawodnicy ze środka pola po wygranych pojedynkach z rywalami od razu starali się przechodzić od razu do kontr. W efekcie tego było sporo niecelnych i niedokładnych zagrań. Na początku drugiej połowy rywale wywierali na nas presję i trzeba było szybko wprowadzić zawodnika, który by uspokoił grę i przytrzymał piłkę. Takie zadanie spełnił Piotr Ćwielong.
– Chcielbyśmy zapomnieć o tej porażce – wyznał Artur Skowronek, szkoleniowiec Pogoni. – Przede wszystkim o pierwszej połowie, w której słabo wyglądaliśmy. W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów. Po przerwie wydawało się, że wróciliśmy na dobre tory, ale rzuty rożne rozegrane przez Sebastiana Milę zniweczyły nasz trud. Trzecia bramka to już konsekwencja tego, że staraliśmy się odrabiać straty.
To trzecia porażka z rzędu Pogoni, która spadła na jedenaste miejsce. Z kolei goście utrzymują kontakt z czołówką i obecnie znajdują się na piątym miejscu.











