Lech wygrał w Poznaniu po ciekawym meczu z Wisłą Kraków aż 4:1. Na pomeczowej konferencji prasowej trenerzy obu drużyn podsumowali postawę swoich zespołów.
Robert Maaskant, mimo wysokiej porażki swojej drużyny, nie sprawiał wrażenia człowieka przygnębionego: – Wiedzieliśmy, że ten meczy był spotkaniem ostatniej szansy dla Lecha, dlatego zdecydowaliśmy się na pewne zmiany taktyczne. Postanowiliśmy zagrać spokojnie, czekając na okazje do kontry. Jednak, zwłaszcza w pierwszej części meczu, graliśmy zbyt mało agresywnie. Kiedy strzeliliśmy bramkę wydawało się, że będziemy kontrolować grę, ale pozwoliliśmy Lechowi zbyt szybko doprowadzić do wyrównania. Przyjechaliśmy do Poznania wygrać i pogrążyć Lecha, a niestety wyjeżdżamy przegrani. Jedno jest pewne, nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę – skwitował Holender.

Maaskant odniósł się też do urazu Clebera, który Brazylijczyk odniósł w końcówce meczu: – Cleber ma jakieś problemy z karkiem. Na szczęście ma czucie w rękach, więc chyba nie będzie tak źle, ale czekamy z niecierpliwością na informacje ze szpitala.
Holenderski szkoleniowiec mimo porażki z Lechem jest pewien siły swojej drużyny i wierzy w zwycięstwo w następnej kolejce, kiedy Wisła zmierzy się w derbach z Cracovią: – Jesteśmy drużyną lepszą od Cracovii i powinniśmy ten mecz wygrać. Mamy teraz tydzień, żeby się do derbów dobrze przygotować.
Jacek Zieliński przyznał, z kolei, że jest dumny ze swojego zespołu i wciąż wierzy, że Lech będzie się liczył w walce o czołowe ligowe lokaty: – Cieszę się z wygranej, ale jeszcze bardziej z tego, że potwierdziliśmy, że pucharowe zwycięstwo z Cracovią nie było tylko dziełem przypadku. W końcu zdobyliśmy trzy punkty w meczu ligowym i drugi raz z rzędu strzeliliśmy w meczu cztery gole i za to chciałbym podziękować chłopakom, bo zagrali dobry mecz. Kluczem do zwycięstwa była dobra reakcja po stracie gola. Po trafieniu Brożka nie zwiesiliśmy głów tylko zaczęliśmy odrabiać stratę i to się udało.
Szkoleniowiec Lecha zaprzeczył, jakoby w drużynie był jakiś konflikt: – W zespole nie ma żadnych problemów. Wiadomo, że jakieś niesnaski się zdarzają, ale tak musi być w drużynie złożonej z dwudziestu facetów – podsumował Zieliński.
Trener „Kolejorza” nie chciał komentować doniesień, informujących, że na jego miejsce już szykowany jest Hiszpan Bakero.











